Chroń się przed paradontozą!

Choroby dziąseł mogą wpływać na zaburzenia w funkcjonowaniu mięśnia sercowego, a nawet spowodować udar mózgu.
/ 14.04.2006 01:07
Eksperci szacują, że aż 40 proc. z nas miewa problemy z dziąsłami. Dotyczy to nie tylko dorosłych – coraz więcej schorzeń miękkich tkanek otaczających zęby stwierdza się też u nastolatków. Najgroźniejsze z nich to paradontoza. Jest tym bardziej niebezpieczne, że gdy się rozwija, często nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy.

Wielu z nas nawet nie zwraca uwagi na niewielkie krwawienia podczas mycia czy nadwrażliwość zębów na gorące płyny. A szkoda, bo w leczeniu paradontozy liczy się każdy rok. Jeśli uda się powstrzymać ją na samym początku, jest szansa, że przez długie lata będziemy cieszyć się olśniewającym uśmiechem. Gorzej, jeśli zlekceważymy pierwsze symptomy i choroba będzie rozwijać się latami. Może nam wówczas grozić utrata nawet wielu zębów.

Niebezpieczny nalot
Początkiem problemów jest zwykle zapalenie dziąsła w jednym lub kilku miejscach. Gdy myjemy zęby rzadko, bardzo szybko tworzy się na nich kamień nazębny. Już kilka godzin po posiłku w okolicy szyjek (u nasady zębów) osadza się nalot (płytka nazębna), który składa się głównie z drobnoustrojów. Jeśli nie szczotkujemy zębów dwa–trzy razy dziennie, bakterie mnożą się błyskawicznie. Warstwa nalotu narasta, mineralizuje się i przekształca w kamień. To najgroźniejszy wróg naszych dziąseł. U niektórych osób wytwarza się go więcej niż u innych (zależy to od właściwości śliny). To właśnie kamienny osad sprawia, że dziąsła zaczynają odstawać od korzeni. Tuż przy nich powstają tzw. kieszonki, w których gromadzą się resztki pokarmu i groźne bakterie beztlenowe. Toksyczne substancje, powstające w miejscach, w których rozwinął się stan zapalny, niszczą tkankę kostną. Ten proces może trwać długo (niektórzy w ogóle nie odczuwają bólu), a jego efektem jest coraz większe odsłanianie się korzeni. Zęby wyglądają wtedy nienaturalnie, są bowiem coraz dłuższe. Zaczynają się chwiać – wystarczy ugryźć coś twardszego, by ząb po prostu wypadł z zębodołu.

Cukrzyca, geny
i... papierosy
Kamień to najczęstsza przyczyna paradontozy – u 90 proc. ludzi omijających gabinety dentystyczne
wcześniej czy później powoduje on stany zapalne dziąseł. Są jednak również inne przyczyny – sprzyja jej cukrzyca i nieleczone wady zgryzu, pogłębiające się z wiekiem. Genetycy sugerują, że czynniki dziedziczne odpowiadają za 15 proc. przypadków. To jednak nie znaczy, że jeśli np. twoja mama chorowała, ty także musisz mieć paradontozę. Najważniejsze jest dbanie o zęby na co dzień.
Z badań amerykańskich ekspertów wynika też, że do wielu problemów z dziąsłami przyczynia się palenie papierosów. Dym nikotynowy wysusza błonę śluzową jamy ustnej, zwiększa się też w niej ilość toksycznych związków, sprzyjających namnażaniu się bakterii. Ludzie palący są aż 6 razy bardziej narażeni na paradontozę niż niepalący.

Ratuj zdrowie,
chodź do dentysty
Gdy choroba jest w początkowym stadium, wystarcza 20-minutowy zabieg usunięcia kamienia
(nie jest bolesny). Przez kilka dni po nim trzeba unikać gryzienia twardych pokarmów, np. orzeszków czy sucharków, i cały czas starannie dbać o higienę. Stomatolodzy zalecają mycie zębów po każdym posiłku i stosowanie specjalnych antybakteryjnych płynów do płukania ust. Dzięki temu u większości osób udaje się powstrzymać dalszy rozwój choroby.
Gdy parodantoza jest zaawansowana (świadczy o tym zdjęcie rtg), koniecznych jest zwykle kilka wizyt u dentysty. Stosuje on antybiotyki i inne specjalistyczne preparaty, które przyspieszają regenerację miękkich tkanek i umocnienie się zęba. Lekarz zabezpiecza też zęby środkiem wnikającym w kanaliki zębowe. Chroni on przed działaniem bakterii (zabieg najlepiej powtarzać co 3 miesiące).
W przypadku gdy doszło już do zniszczenia dziąsła czy kości, konieczny jest zabieg chirurgiczny (kiretaż), podczas którego lekarz usuwa chorą tkankę. Tu, gdzie kość została zniszczona, wszczepia się preparaty z kości zwierzęcych (Bio-Oss). Zabiegi wykonują stomatolodzy specjalizujący się w leczeniu chorób przyzębia. Dzięki nowym metodom można uratować ząb nawet w przypadku zaawansowanej parodantozy.
Ale leczenie chroni nas nie tylko przed utratą zębów. Choroby dziąseł mogą wpływać na zaburzenia w funkcjonowaniu mięśnia sercowego, a nawet spowodować udar mózgu. Bakterie z ust mogą przedostać się do krwi i doprowadzić do procesów zapalnych w naczyniach krwionośnych. Naukowcy z Amerykańskiej Akademii Peridontologii ogłosili niedawno, że groźne mikroby mogą też uszkadzać komórki trzustki produkujące insulinę. To zaś zwiększa ryzyko cukrzycy.

Dbaj o nie,
będą mocne
Dentyści sugerują, że najlepiej myć zęby po każdym posiłku. Jeśli nie masz przy sobie szczotki i pasty, po prostu wypłucz usta wodą. Na co jeszcze powinnaś zwrócić uwagę?
Raz na pół roku zgłaszaj się na zabieg usuwania kamienia.
Kontroluj zęby i lecz próchnicę. Ona również przyczynia się do kłopotów z dziąsłami.
Ogranicz do minimum jedzenie słodyczy, które sprzyjają namnażaniu się drobnoustrojów.
Korzystaj z irygatora (kupisz go w sklepie AGD, cena ok. 350 zł). Służy do wypłukiwania resztek pokarmu z przestrzeni międzyzębowych.
Dbaj o dietę bogatą w białko, witaminy i makroelementy – jedz nabiał, ryby, dużo warzyw i owoców, polub zieloną herbatę.
Ogranicz tłuszcze zwierzęce. Cholesterol sprzyja chorobom dziąseł.

Twój prywatny gabinet
Nitka dentystyczna
. Czyść nią przestrzenie międzyzębowe codziennie, najlepiej przed snem.
Płyny do płukania: Silicol dental, Corsodyl, Eludril, Parogensyl.
Wykałaczka stomatologiczna. Wygodniejsza od nitki, można ją umyć i użyć kilka razy.
Ziołowa pasta do zębów.
Zioła do płukania
: Septosan, szałwia.

Warto wiedzieć
Gdy jesteś zdenerwowana, wpływa to niekorzystnie nie tylko na serce. Okazuje się, że stres szkodzi też twoim dziąsłom. Stają się rozpulchnione i łatwiej krwawią.

Aleksandra Barcikowska

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem!

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)