Stop dla sepsy

Na początku roku wstrząsnęły nami informacje o ofiarach sepsy. Aby zapobiec kolejnym tragediom, konieczne są szczepienia!
/ 21.03.2007 12:38
Specjaliści twierdzą, że u wszystkich zmarłych osób sepsę wywołały groźne bakterie – meningokoki. I że można się przed nimi ustrzec. – Choć media informowały o epidemii sepsy, zaatakowała nas inwazyjna choroba meningokokowa, wywołana przez bakterie meningokoki – mówi prof. Józef Knap, specjalista chorób zakaźnych z Głównego Inspektoratu Sanitarnego.
To właśnie meningokokami zaraziły się wszystkie zmarłe osoby. Dlaczego więc informowano nas, że zmarły one na sepsę? Ponieważ inwazyjna choroba meningokokowa rozwija się jako zapalenie opon mózgowych lub sepsa, czyli groźne zakażenie krwi, które może doprowadzić do śmierci
.
Czasem obie te choroby mogą pojawić się równocześnie – i tak było w sytuacji kilku zmarłych w styczniu osób. Do zakażenia krwi dochodzi, gdy bakterie przedostaną się do krwiobiegu. Wówczas meningokoki szybko rozprzestrzeniają się w całym organizmie, co prowadzi do zakażenia ogólnego. Choroba w tej groźnej postaci może w ciągu kilku godzin doprowadzić do śmierci poprzez uszkodzenie różnych narządów wewnętrznych i układu oddychania.

Groźne meningokoki
Choroba meningokokowa nie jest niczym nowym. Niemal każdego roku ktoś na nią zapada. Nie zawsze jednak dochodzi do epidemii. Zależy to od typu meningokoków, bo nie wszystkie są jednakowo zjadliwe. Do niedawna w Polsce występował głównie typ B, który z reguły nie wywołuje epidemii. Ale od kilku lat coraz częściej pojawia się agresywny typ C, który ma dużą zdolność rozprzestrzeniania się.
Choroba meningokokowa jest zakaźna. Zakaża chora osoba, ale także nosiciel. Meningokoki żyją w wydzielinie jamy nosowo-gardłowej. Lekarze twierdzą, że nosicielami tej bakterii jest około 5–10 proc. ludzi, którzy nawet nie zdają sobie z tego sprawy. U młodzieży odsetek ten może nawet przekraczać 20 proc. Nosiciele nie mają żadnych objawów, są zdrowi, ale mogą rozsiewać śmiertelne bakterie, np. kaszląc czy kichając. Meningokoki przenoszone są bowiem drogą kropelkową. Zakażeniu sprzyjają bliskie, bezpośrednie kontakty – pocałunki, jedzenie lub picie z jednego naczynia. Choroba meningokokowa atakuje najczęściej zimą i na wiosnę. Wtedy dochodzi do masowych infekcji górnych dróg oddechowych i zarazki przenoszą się w trakcie kichania lub kaszlu.
Każdy może na to zachorować, niezależnie od wieku. Wiele zależy od odporności organizmu. Jednak najbardziej narażone są dzieci od 3 miesięcy do 5 lat, bo ich system odpornościowy nie jest jeszcze wystarczająco dobrze rozwinięty. Bardziej zagrożona jest także młodzież w wieku 14–19 lat. Jest to związane z jej stylem życia – w tym wieku młodzi ludzie chętnie przebywają w grupie, bywają na dyskotekach, prywatkach, a typowe dla nich zachowania (przytulają się, całują, krzyczą) sprzyjają infekcji. Do zakażenia meningokokami częściej dochodzi też w dużych skupiskach ludzi, np. w żłobkach, przedszkolach, szkołach, internatach, koszarach, akademikach, domach opieki. Bliskie, bezpośrednie kontakty są tam częstsze, co sprzyja rozprzestrzenianiu się bakterii.

Trzeba działać szybko
Od zakażenia meningokokami do rozwoju choroby mija od 2 do 7 dni (ale zazwyczaj mniej niż 4 dni). Jest to tzw. okres wylęgania. Pierwsze objawy choroby meningokokowej przypominają grypę. Może to być ból gardła, głowy, bóle mięśni, gorączka. A u niemowląt wymioty, biegunka, przeraźliwy płacz, brak apetytu, wysypka. Nie należy od razu wpadać w panikę, bo nie musi to oznaczać nic groźnego, ale zgłoś się w takiej sytuacji do lekarza pierwszego kontaktu (a z dzieckiem do pediatry), aby wykluczył chorobę. Jeśli lekarz stwierdzi lub nawet będzie tylko podejrzewać zakażenie meningokokami, powinien szybko umieścić chorego w szpitalu. Czasem jednak choroba rozwija się bardzo gwałtownie. Dlatego, jeśli wystąpi gorączka, bóle głowy są coraz silniejsze, pojawia się sztywność karku (chory nie może swobodnie poruszać głową w przód i w tył) lub krwotoczna wysypka, trzeba natychmiast wezwać pogotowie. Inwazyjną chorobę meningokokową można leczyć, podając antybiotyki, jednak o powodzeniu terapii decyduje czas. Choroba ta uruchamia bowiem w organizmie kaskadę nieodwracalnych, zagrażających życiu zmian: niszczy naczynia krwionośne, prowadzi do powstawania zatorów, uszkadza układ oddechowy. Można do tego nie dopuścić, jak najszybciej rozpoczynając leczenie w szpitalu. Szybkie leczenie umożliwia całkowity powrót do zdrowia.

Są dobre szczepionki!
– Nie można, niestety, zlikwidować całkowicie zjawiska nosicielstwa tej bakterii, bo należałoby przeleczyć około 40 mln ludzi na całym świecie, co nie jest możliwe - mówi prof. Józef Knap. Możemy natomiast, a nawet powinniśmy się zaszczepić. Wszyscy, bez względu na wiek. Nie ma znaczenia, czy ktoś jest nosicielem, czy nie. Jeśli jest nosicielem, szczepienie nie tylko uodporni go, ale też na ogół likwiduje nosicielstwo. W Polsce dostępne są dwie bardzo dobre szczepionki przeciwko meningokokom typu C (NeisVac i Meningitec), które można zastosować nawet u niemowląt od 3. miesiąca życia. Jednorazowe szczepienie wystarcza na wiele lat. Niestety, szczepionki te są dość drogie (ok. 70 zł) i nie podlegają refundacji. Ale wystarczy kupić preparat – w publicznej służbie zdrowia można szczepienie wykonać bez dodatkowych opłat. Dzieci od 3. do 12. miesiąca życia powinny otrzymać 2 lub 3 dawki szczepionki (zależy to od jej rodzaju) w odstępach co 4 tygodnie. Dzieci powyżej roku, młodzież i dorośli otrzymują tylko jedną dawkę. Skuteczność szczepionki przeciwko meningokokom
jest potwierdzona. Działa ona długo i jest bardzo dobrze tolerowana przez organizm.

Gdzie grasują meningokoki?
Niektóre kraje Europy zostały szczególnie dotknięte chorobą meningokokową. To Anglia, Walia, Szkocja, Irlandia Północna, Islandia, Hiszpania, Szwajcaria, Czechy i Słowacja. W Wielkiej Brytanii w 1999 r. było ponad 1,5 tys. przypadków tej choroby, a 150 z nich skończyło się śmiercią. W Niemczech co roku notuje się około 800 zachorowań. Dlatego każdy, kto wybiera się do tych krajów, powinien zaszczepić się przeciwko meningokokom typu C. Szczególnie dotyczy to dzieci i młodzieży wyjeżdżającej na studia, kursy językowe albo do pracy. Przy wyjeździe do Afryki lub na Półwysep Arabski stosuje się inną szczepionkę – przeciwko meningokokom A.

Tekst: Emilia Borkowska
Konsultacja: prof. Józef Knap, specjalista chorób zakaźnych, Doradca Głównego Inspektora Sanitarnego

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem!

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (1)
/23.03.2007 15:25
Bardzo mi sie podoba to co zostalo ujte w tym artykule,poniewaz jestem anglii i pierwszy raz slysze o czyms takim a warto zaszczepic sie,oby tylko nie byloby zapozno.