Kłóć się z...  sensem!

Kłóć się z... sensem!

Lepiej zdrowo się pokłócić, niż pozostawić problem bez rozwiązania albo udawać, że go nie ma.
/ 15.04.2008 14:55
Kłóć się z...  sensem!
Najpierw jest niewinna sprzeczka. Potem słowa stają się coraz ostrzejsze, on trzaska drzwiami, ty rzucasz talerzem. Na chwilę pomaga, złość mija. Jednak czy konflikt zostaje rozwiązany?

Psycholodzy twierdzą, że par, które nigdy się nie kłócą, nie ma. Dlatego, jak podpowiadają, bardzo ważny jest sposób, w jaki prowadzimy spory. Sprzeczki mogą pomóc rozwiązywać problemy, a nawet zbliżać partnerów do siebie. Jeżeli jednak emocje biorą górę, wystarczy drobna różnica zdań, by między małżonkami wyrósł mur. Wiadomo, co to oznacza. Po serii ciosów oboje patrzycie na siebie krzywo, a problem, o który toczyliście bój, nadal zostaje nierozwiązany. Znasz ten scenariusz? Zapomnij o nim. Dzięki radom specjalistów od sztuki negocjacji tak pokierujesz każdym sporem, że dogadasz się z partnerem zawsze!

Napięcie rośnie
Zaczepki, drobne złośliwości, aluzje... Kiedy kłótnia wisi na włosku, nie wolno dopuścić do zbytniego zacietrzewienia się.

Nie trać poczucia humoru
- Szczególnie gdy powód sprzeczki jest błahy, warto spojrzeć na sprawę z przymrużeniem oka. Wściekasz się, że jego buty stoją na środku przedpokoju? Zamiast się nakręcać, pomyśl lepiej: "I tak go kocham". Złość ustąpi jak ręką odjął i obejdzie się bez awantury.
- Dobrze zrobi wam obojgu, gdy czasem spróbujesz przyjrzeć się sytuacji trochę z boku. Po trzeźwej uwadze: "Zachowujemy się jak dzieci" atmosfera często się rozładowuje.

Bądź wspaniałomyślna
- Denerwuje cię, że w weekendy on często jeździ do matki, by pomóc jej w sprzątaniu? Spróbuj go zrozumieć. Jest nie tylko twoim mężem. Czuje się też w obowiązku wspierać rodziców. Zamiast się złościć, po prostu odpuść mu!
- Czasem można więcej osiągnąć nie złością, lecz... dobrym słowem. Zamiast krzyczeć: "Znowu nie wyrzuciłeś śmieci!", powiedz: "To miłe, że dziś odkurzyłeś mieszkanie". Pochwała odświeży mu pamięć!

Policz do dziesięciu
- Chociaż to trudne, staraj się trzymać emocje w ryzach. Gdy czujesz, że jeszcze chwila i wybuchniesz, weź kilka głębokich oddechów lub... policz listki na kwiatku w doniczce. To lepsze niż wyrzucanie z siebie raniących słów.
- Dalej jesteś wściekła, upierasz się, ściska cię w żołądku? Zrób przerwę w rozmowie. Powiedz np. "Daj mi pomyśleć, wrócimy do tego". A potem idź choćby na krótki spacer. Przewietrzysz się, emocje opadną i będziecie mogli spokojnie dalej dyskutować.


Gęsta atmosfera
Patrzycie na siebie jak na przeciwników, próbując zmusić się nawzajem do kapitulacji. Błąd. Spróbujcie być dla siebie partnerami, którzy dążą do ugody.

Mów, co czujesz
- Jednak zdania składaj w pierwszej osobie, nie w drugiej. Nie zarzucaj zatem partnerowi: "Nic nie robisz w domu", "Dzieci mało cię obchodzą", "Dla mnie nigdy nie masz czasu". Mów: "Zdenerwowało mnie to, że zakupy nie są zrobione", "Czuję się źle, gdy tylko ja sprawdzam dzieciom lekcje", "Przykro mi, że nie pójdziemy dziś do kina". Niby to samo, a brzmi o wiele lepiej, prawda?
- Daruj sobie wyrzuty w rodzaju: "Z tobą naprawdę nie można wytrzymać" czy "Ty nic nie rozumiesz!". Takie stwierdzenia to ogólniki, z których nic nie wynika. On z pewnością się nie domyśli, że marzy ci się romantyczna kolacja w restauracji. Aby posuwać sprawy naprzód, mów o swoich pragnieniach wprost.

Dopuść go do słowa
- Uważaj, by twoje wypowiedzi nie zmieniły się w monolog. Kiedy już wylejesz swoje żale, wysłuchaj, co ma do powiedzenia partner. Bez obaw, poznanie czyichś racji wcale nie musi oznaczać ulegania im!
- Uważasz, że szkoda czasu na słuchanie, bo racja i tak jest po twojej stronie? Mimo to pozwól partnerowi powiedzieć, co myśli. Będzie do ciebie przychylniej nastawiony, widząc, że go nie lekceważysz i chcesz poznać jego argumenty.

Krytykuj z głową
- Krytykując, od razu proponuj rozwiązanie ("Ostatnio nigdzie nie wychodzimy. Może jutro wyskoczymy do kina?"). I nigdy nie gań partnera za coś, czego nie może zmienić (np. za niskie zarobki).
- Lepiej ugryź się w język, nim powiesz coś, co może być dla partnera druzgocące. I zawsze krytykuj zachowanie, nie osobę. "Jesteś niechlujny" brzmi okropnie, ale "Rozrzucasz ubrania po całym domu" to konkretne określenie sytuacji. Trzymaj się faktów!

Nie zrzędź
- Nie roztrząsaj od razu całego wspólnego życia; mów tylko o konkretnej, spornej sprawie. Jeśli bowiem zaczniesz odgrzewać konflikty sprzed roku, szybko zgubicie główny wątek i kłótnia nie będzie mieć końca!
- Unikaj zwrotów: "Bo ty zawsze", "Ty nigdy". Partner uzna to za atak, ponieważ doskonale wie, że nie zawsze i nie nigdy. A w odpowiedzi na atak ludzie raczej zaciskają pięści, niż dążą do kompromisu.


Czas na zgodę
Widać już światełko w tunelu. Wrogie nastawienie stopniowo ustępuje i pojawia się szansa na porozumienie i pogodzenie się. Przygotuj grunt pod szczęśliwy finał!

Wyciągnij rękę
- W gniewie użyłaś inwektyw lub wykrzyczałaś, że on jest kiepski w łóżku? Ilekroć czujesz, że przeholowałaś, nie wahaj się potem przeprosić. Pojednawcze gesty są ważne, bo otwierają drogę do porozumienia.

Zapomnij o cichych dniach
- To partner się zagalopował i dopiekł ci do żywego? Nie zacinaj się w złowrogim milczeniu, jeśli on chce się z tobą pogodzić. Kiedy gniewamy się zbyt długo, między stronami rośnie mur obojętności. I odwrotnie: dążąc do zgody, łatwiej pozbywamy się zadr z serca.

Daj sobie czas
- On chce się przytulić, a tobie trudno zapomnieć o urazie? Powiedz szczerze: "Daj mi na razie spokój, bo jestem jeszcze zła. Ale wkrótce mi przejdzie". Ważne, by on wiedział, że nie robisz tego złośliwie i jesteś otwarta na porozumienie. Wtedy cierpliwie poczeka na całusa na zgodę!

O co spieramy się najczęściej
Z doświadczenia psychoterapeutów wynika, że każde małżeństwo ma swoją piętę achillesową – czuły punkt, który podrażniony, zazwyczaj wywołuje spięcie. Najczęściej są nim:
1. pieniądze – blisko połowa małżeństw (49 proc.) spiera się właśnie z ich powodu;
2. dzieci – w sprawach wychowawczych nie może się ze sobą dogadać aż 44 proc. par.
3. obowiązki domowe – o ich sprawiedliwy podział kłóci się ponad jedna trzecia (36 proc.) małżeństw.

Ania Leo-Wiśniewska/Przyjaciółka

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem!

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)