List do matki

List do matki

Każde słowo tego listu płynie z serca. Chciałabym, żebyś go, mamo, przeczytała. Wiem, że nie zdobędę się na to, by Ci go wysłać.
/ 17.08.2007 16:17
List do matki
Żadne zło nie znika tylko dlatego, że nikt nie chce o nim mówić.
Przez wiele lat dusiłam w sobie wszelkie uczucia.
Milczałam, choć chciałam krzyczeć. Dziś mówię...


Mamo, jak mogłaś mnie odrzucić? Wiem, że gdybym wcześniej powiedziała Ci całą prawdę, Ty byś mi nie uwierzyła. Powiedziałabyś, że to nieprawda, że to po prostu nie mogło się zdarzyć, że wszystko zmyśliłam. Byłam wtedy dzieckiem. Jak miałabym żyć, gdybyś mnie odrzuciła, tak jak odrzuciłaś później, gdy byłam już dorosła. Dlatego milczałam.
Wiem, że i Ty nieraz w życiu byłaś zagubiona. Ale sama przyznaj, że było Ci łatwiej. Przynajmniej byłaś dorosła.

A ja? Ile mogłam mieć lat, kiedy zaczeło się to piekło? Pięć? Na pewno nie więcej. Zastanawiam się, czy pomyślałaś kiedyś, co się ze mną działo, gdy musiałam patrzeć, jak tata przystawia ci nóż do gardła? Tamtego dnia, kiedy wreszcie zasnął, prosiłam Cię, żebyśmy obie uciekły. Miałyśmy przecież dokąd pójść. Twoi rodzice na pewno by nas przyjęli. Kochali przecież i mnie, i ciebie. Ale Ty nie chciałaś. Czego Ci brakowało? Odwagi?
A potem? Czy wiesz, co działo się potem? Ja nie wiedziałam, choć dotyczyło to właśnie mnie. Czułam tylko, że gubię się coraz bardziej.

Miałam 35 lat, gdy w czasie terapii dowiedziałam się, co tata ze mną robił, gdy byłam dzieckiem. Raz uwolnione wspomnienia, wylały się jak rzeka. Przypominałam sobie coraz więcej i więcej. Wszystko. Najbardziej intymne, obrzydliwe szczegóły. Byłam wtedy za mała, żeby wiedzieć, że są rzeczy, których ojcu robić nie wolno. Nienawidziłam tego, ale myślałam, że tak musi być. Tata mówił przecież, że powinnam być posłuszną dziewczynką.

Nie miałam odwagi powiedzieć o tym nikomu. Nawet Tobie. Ale Ty powinnaś była coś dostrzec. Widziałaś przecież, że ja ciągle uciekam przed tatą. Gdy słyszałam warkot jego motoru, uciekałam gdziekolwiek, byleby go nie spotkać.
Marzyłam, że któregoś dnia mnie obronisz. Ale Ty też umiałaś tylko uciekać, bo tata często bywał pijany i agresywny.
Dlaczego nigdy nie uciekłyśmy na dobre? Dlaczego zawsze wracałyśmy? Ukradkiem, jak złodzieje, jakbyśmy to my zrobiły coś złego? Pamiętam, jak zimową nocą strach pędził nas w pole, jak czasem na kilka godzin przygarniali nas sąsiedzi? Albo letnie noce w zbożu? Było cieplej niż zimą, ale tak samo strasznie. A ten dzień, kiedy w panice wspinałyśmy się wysoko na drzewo, bo tata spuścił psa, żeby nas odnalazł...

Żadne zło nie znika tylko dlatego, że nikt nie chce o nim mówić
Czasem bywało trochę lepiej. Tata pił mniej, nie krzyczał, był dla mnie miły. Ale wtedy bałam się jeszcze bardziej. Całe moje serce chciało kochać rodziców, ale nie mogłam znieść, kiedy tata mnie dotykał. Dopiero teraz wiem, jak bardzo byłam zagubiona i przerażona. Naprawdę nie mogłaś tego dostrzec?
Dziś tamto wszystko minęło. Niczego nie da się już zmienić, cofnąć. Ale wciąż chciałabym wiedzieć, mamo, czy Ty byłaś świadoma mojej krzywdy? Wiedziałaś? Domyślałaś się może, że tata źle mnie dotyka? Wiesz, że ten jego zły dotyk ciągle boli? Myślałaś o tym?
Musiało minąć wiele, wiele lat, zanim zdecydowałam się mówić. Rozmawiając z Tobą, prosiłam, żebyś pomogła mi i moim dzieciom, a Twoim wnukom odnaleźć się w tej całej, tak strasznie trudnej sytuacji. W głębi serca miałam nadzieję, że może taka szczera rozmowa pomoże nam odnaleźć dawną bliskość.

Zaczęłam więc tę rozmowę, a Ty? Powiedziałaś, że lepiej by było tego nigdy nie usłyszeć. Pomyśl, nawet słuchać o tym nie chciałaś, a ja, mamo, musiałam z tym żyć przez ponad czterdzieści lat. Przez wszystkie te lata chciałam z Tobą o tym porozmawiać, było mi to potrzebne. Wreszcie się odważyłam. Nie prosiłam o wiele, bo przecież niczego nie można już cofnąć. Chciałam tylko Twego zrozumienia. Co dostałam? Rozczarowanie i rozpacz. Nawet gdy było bardzo źle, myślałam, mamo, że Ty naprawdę szczerze mnie kochasz. Czy się myliłam? A przecież potrzebowałam cię i potrzebuję nadal. Jesteś mi bliska, ale tak trudno nam się porozumieć.
Pamiętasz tamtą rozmowę? Sama mnie do niej sprowokowałaś. Nie chciałam tego, nie planowałam, ale jednak zaczęłam mówić. I wiesz, do dziś mam wrażenie, że specjalnie Cię to nie obeszło.

Od dawna jestem już dorosłą, dojrzałą kobietą i próbuję Cię zrozumieć. Wiem, że nie potrafiłaś się z tym pogodzić. Pewnie w ogóle starałaś się wyprzeć to wszystko ze swojej psychiki. Wolałaś udawać, że to nieprawda, że coś tak strasznego nie mogło się zdarzyć. Czasem próbowałam skryć się pod Twoimi "skrzydłami". Było mi wtedy tak cudownie. Czułam niewyobrażalną ulgę i zatracałam się w marzeniach, że tak już zostanie na zawsze. Dodawało mi to sił, rozkwitałam. Tylko, że tak "odnowiona", uśmiechnięta jeszcze bardziej podobałam się tacie. I koszmar wracał.

Nigdy nie było Cię przy mnie wtedy, gdy tak bardzo Cię potrzebowałam
Dziś czuję, że wyrządziliście mi straszną krzywdę oboje – i Ty, i tata. To od Was oczekiwałam przecież wsparcia i miłości. Powinniście mi to zapewnić. A Wy? Tata dał mi chorą miłość, a Ty odmówiłaś pomocy. Oboje ofiarowaliście mi tylko cierpienie i rozpacz – to był Wasz posag na moje dorosłe życie, też zresztą pełne dramatów.

Sama dziwię się, skąd później znalazłam w sobie tyle siły. Skąd wiedziałam, że muszę walczyć z tym, co od Was dostałam. Ale zrobiłam to. I odkąd zaczęłam się leczyć, wszystko w moim życiu powoli zmienia się na lepsze. Przeszłam długą, bolesną i trudną drogę, zanim naprawdę odnalazłam siebie. Dziś jestem już otwarta na miłość, skupiam się na ważnych relacjach, na których mi zależy, dbam o nie i staram się je poprawiać, jeśli to konieczne. Tak przecież było ostatnio z nami. Z Tobą, mamo i ze mną. Taki przynajmniej był mój cel, ale znowu się nie udało i znowu przechodzimy przez ból nieporozumienia.

Powiedziałam Ci o swoich tragicznych doświadczeniach nie dlatego, że chciałam cię ranić czy oskarżać. Ja po prostu nie mogłam zrozumieć, dlaczego nigdy nic z tym nie zrobiłaś? Dlaczego nie broniłaś mnie przed ojcem? Powinnaś zauważyć, że Twemu dziecku dzieje się straszna krzywda. Wiesz, wciąż jest we mnie tamta przestraszona dziewczynka sprzed lat. Od niej płynie mój żal do Ciebie.

Dlaczego nawet teraz wyrzucasz mnie ze swojego życia?
Ale to, co mnie spotkało, to jeszcze nie wszystko. Już mi się udało, już uzdrowiłam swoją miłość w życiu dorosłym, kiedy dowiedziałam się o kolejnym złym dotyku taty. Tym razem zrobił to mojej chrześniaczce, czyli swojej wnuczce. Wiesz, mamo, co się ze mną wtedy działo? Przecież wcześniej już zdążyłam mu wybaczyć moją krzywdę. A było to w dniu, w którym odchodził od nas na zawsze Ojciec Święty Jan Paweł II. To dzięki Niemu znalazłam w sobie miłosierdzie i wybaczyłam – dwadzieścia minut przed Jego śmiercią.

Tego samego dnia modliłam się za naszego Papieża podczas Misterium Męki Pańskiej. Kiedy odszedł, modliłam się, płakałam i mówiłam: "Dziękuję Ci, Ojcze Święty. Odchodząc, pozwoliłeś mi odzyskać mego ojca". Zaczęłam wierzyć, że tata też uleczy swoją chorą miłość.
Tak się nie stało, a kiedy w obronie mojej chrześniaczki chciałam z Tobą o tym porozmawiać ani Ty, mamo, ani cała reszta rodziny znów nie chcieliście przyjąć tej prawdy. Byłam od Was bardzo daleko, ale i tak czułam Waszą złość i gniew. Nie chcecie mieć ze mną nic wspólnego, jakbym to ja była winna. Nie chcecie mnie nawet widzieć. Ale ja już nauczyłam się wybaczać. Wybaczam Ci i wybaczam sobie, że powiedziałam głośno o mojej krzywdzie.
Bądź, mamo, szczęśliwa. Kocham Cię, Twoja córka.

Stanisława K. 45 lat

Pogotowie Opiekuńcze
ul. Borowska 181
50-553 Wrocław
tel. 071/364 29 79

Centrum Pomocy Rodzinie
ul. E. Gierczak 8
85-791 Bydgoszcz
tel. 052/348 55 47
Punkt Niebieskiej Linii: 0-800-15-55-69

Komitet Ochrony Praw Dziecka
ul. Lwowska 21
22-100 Chełm
tel. 082/565 95 10

Telefon Zaufania w Zielonej Górze
tel. 068/325 08 63 przez całą dobę

Miejskie Centrum Pomocy Społecznej
ul. Polna 18/20
98-200 Sieradz
tel. 043/827 41 19

"Niebieska Linia"
0-801-1200-02 / płatny pierwszy impuls/
codziennie 10:00-22:00
nr płatny: 022/666 00 60
ul. Szczotkarska 48a
01-382 Warszawa
tel. 022/666 10 36

Terenowy Komitet Ochrony Praw Dziecka
ul. Malczewskiego 20
26-600 Radom
tel. 048/36 227 45 lub 048/988

Terenowy Komitet Ochrony Praw Dziecka
ul. Lubomirskiego 21
31-509 Kraków
tel. 012/430 35 03, 012/421 07 09

Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej
ul. Wrocławska 44
45-701 Opole
tel. 077/457 54 90, 077/457 54 92

Komitet Ochrony Praw Dziecka
pl. Wolności 1
35-073 Rzeszów
tel. 017/852 49 45

Młodzieżowy Ośrodek Terapii i Readaptacji - "ETAP"
ul. Włókiennicza 7
14-464 Białystok
tel. 085/744 52 24

Ośrodek Interwencji Kryzysowej
ul. Gen. Stanisława Maczka 1
81-417 Gdynia
telefon interwencyjny: 058/622 22 22

Terenowy Komitet Ochrony Praw Dziecka
ul. Młyńska 21/23
48-098 Katowice
tel. 032/253 63 76

Świętokrzyskie Centrum Profilaktyki i Edukacji
ul. Manifestu Lipcowego 65
25-433 Kielce
tel. 041/331 53 13

Centrum Pomocy Rodzinie
ul. Kopernika 45
10-512 Olsztyn
tel. 089/527 20 54


Terenowy Komitet Ochrony Praw Dziecka
ul. Garbary 97/8
61-575 Poznań
tel. 061/855 22 78, 061/853 13 93

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem!

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (1)
/18.08.2007 11:01
Wspólczuje. Odpowiedzialność za takie sytuacje jest po stronie obydwojga rodziców. Mamy obowiązek chronić nasze dziecko nawet jeżeli trzeba je chronić przed własnym ojcem. I NIE MA NIC CO BYŁOBY OD TEGO WAZNIEJSZE