Sezon na lekkie nogi

Sezon na lekkie nogi

Lekkie jak piórko, gładkie, bez pajączków – takie nogi możesz pokazać już w te wakacje. Warto wiedzieć, jak pozbyć się kłopotów z żylakami.
/ 11.07.2007 10:11
Sezon na lekkie nogi
Problem jest poważny. Dotyczy aż połowy dorosłych, zwłaszcza kobiet po czterdziestce. A naprawdę nie trzeba wielu starań,  by się z nim uporać i eksponować piękne, zadbane nogi.






Pajączek czy sznureczek?
Nad prawidłowym krążeniem krwi w dolnej części ciała czuwa 80 mikroskopijnych zastawek znajdujących się w ściankach żył. Działają one na zasadzie automatycznych zaworów – otwierają się, gdy krew płynie w górę (w kierunku serca), i zamykają, uniemożliwiając powrót jej w dół. Dzięki temu krew płynie żyłami tylko w jednym kierunku. Gdy zastawki stają się mniej szczelne, krew zalega w żyłach, sprzyjając ich rozszerzaniu się. Na nogach powstają wówczas sinoniebieskie pajączki lub brzydkie sznureczki zdeformowanych, wypukłych żył, czyli właśnie żylaki. Zanim jednak się utworzą, możesz zaobserwować charakterystyczne objawy sygnalizujące początek choroby:
- po południu lub wieczorem masz wrażenie, że nogi są "ciężkie";
- pod kolanami czujesz coś w rodzaju łaskotania lub ciągnięcia;
- w nocy budzą cię bolesne skurcze łydek.

Skąd te żylaki?
Najczęściej przyczyną żylaków są dziedziczne skłonności. Jeśli twoja mama ma żylaki, prawdopodobieństwo, że też możesz je mieć, wynosi 50 proc. Gdy masz stojącą lub siedzącą pracę i nie przepadasz za ruchem, ryzyko wzrasta do 70 proc. Co jeszcze sprzyja żylakom:
- nadwaga – powoduje wzrost ciśnienia krwi, co podnosi ryzyko uszkodzenia ścian naczyń, które rozszerzają się w niektórych miejscach;
- branie leków hormonalnych, zwłaszcza po ukończeniu 40 lat. Zmiany poziomu hormonów mogą osłabiać wydolność ścianek żył. Podobnie działa źle dobrana pigułka antykoncepcyjna;
- ciąża – ucisk powiększonego brzuszka na żyły utrudnia swobodny przepływ krwi, a to powoduje wzrost ciśnienia krwi na ścianki naczyń. Na szczęście jest to przejściowe i zwykle mija po porodzie;
- długie unieruchomienie nóg, np. z powodu złamania – brak ruchu sprawia, że mięśnie łydki nie stymulują naczyń krwionośnych i pogarsza się krążenie. Podobne problemy możesz mieć, jeśli często latasz samolotem lub jeździsz autem w długie trasy;
- buty na wysokich obcasach – kiedy chodzisz na szpilkach, prawie nie pracuje staw skokowy. A stałe poruszanie się tego stawu działa jak pompka, pobudzając krążenie krwi;
- picie zbyt małej ilości płynów (mniej niż 2 litry dziennie) – niedostateczne nawodnienie powoduje, że ścianki żył stają się mniej elastyczne.

Trzeba działać, póki czas
Jeśli wieczorem masz ciężkie i opuchnięte nogi (zwłaszcza wokół kostek) i pojawiają się na nich pajączki, to już naprawdę ostatni dzwonek. Zapewnij nogom maksimum komfortu:
- pozbądź się nadwagi – każdy zbędny kilogram zwiększa obciążenie naczyń krwionośnych;
- unikaj wielogodzinnego siedzenia lub stania – jeśli wymaga tego twoja praca, rób częste przerwy na proste ćwiczenia zapobiegające gromadzeniu się krwi w żyłach nóg np. kilkakrotne unoszenie się na palce i opadanie na pięty;
- zrezygnuj z butów na wysokich obcasach – noś je tylko przy wyjątkowych okazjach;
- nie przegrzewaj nóg – żylakom szczególnie sprzyja ogrzewanie podłogowe, sauna i solarium;
- nie zakładaj nogi na nogę – Japonki, które nigdy nie siadają w ten sposób, nie miewają żylaków;
- chodź po schodach – w górę i w dół. To poprawia krążenie i wzmacnia mięśnie;
- rzuć palenie – nikotyna przyspiesza procesy niszczenia ścian naczyń krwionośnych.
Jeśli wieczorem nogi mrowią i wydają się ciężkie, połóż się na 20 minut ze stopami uniesionymi powyżej poziomu serca. Na co dzień chodź w rajstopach lub podkolanówkach antyżylakowych, które zapobiegają rozszerzaniu się żył (ich rodzaj koniecznie skonsultuj z lekarzem). Łykaj tabletki przeciwżylakowe, wcieraj specjalny żel (patrz ramka na dole strony), zwłaszcza podczas opalania, w upalne dni lub gdy długo siedzisz przy komputerze.

Badanie nie boli
Jeżeli dostrzeżesz na nogach widoczną wypukłość, koniecznie idź do lekarza. Chirurg naczyniowy (niekiedy lekarz rodzinny) ogląda nogi i specjalnym aparatem bada drożność żył. Może też skierować cię na USG dopplerowskie lub USG duplex – te badania pozwalają stwierdzić, w którym miejscu doszło do uszkodzenia zastawek blokujących cofanie się krwi. Lekarz obserwuje na monitorze komputera przepływ krwi w nogach w czasie, gdy pacjent siedzi i stoi. 20-minutowe, bezbolesne badanie pozwala ocenić, czy żyły są w pełni wydolne. Jeśli okaże się, że tak nie jest, trzeba działać natychmiast. Warto zapytać lekarza, co robić, by powstrzymać rozwój choroby. Skrupulatne przestrzeganie jego zaleceń pozwoli nie dopuścić do powstania dużych, szpecących żylaków oraz powikłań, np. stanu zapalnego żył.

Nowe zabiegi
Jeśli na nogach pojawiły się szpecące żyłki, warto je zlikwidować, zanim się powiększą. Możesz je usunąć metodą laserową albo za pomocą skleroterapii. Po zabiegu trzeba nadal stosować żele i okresowo tabletki. W zależności od zaawansowania choroby lekarz wybiera jedną z kilku metod leczenia:
- ostrzykiwanie lekami (skleroterapia) – ta metoda jest najczęściej stosowana, gdy żylaków jest niewiele i naczynia żylne nie są bardzo zniszczone. Niekiedy zamiast leku wstrzykuje się środek w postaci pianki. Rozszerzając się, wypełnia ona uszkodzone naczynie, powodując jego zamknięcie. Przed zabiegiem warto przez 2-3 tygodnie przyjmować Rutinoscorbin – 4-6 tabletek dziennie. Wskazane jest także zażywanie tego leku w czasie rekonwalescencji po zabiegu. Skleroterapia ma sporo zwolenników, ale i przeciwników. Nie u każdego pacjenta okazuje się skuteczna i niekiedy zabieg trzeba powtarzać;
- zabieg laserem – zniszczone naczynia krwionośne zamyka się, wprowadzając do nich cewnik zakończony światłowodem emitującym wiązkę promieni lasera. Metodę stosuje się w każdym stadium choroby;
- kriochirurgiczne leczenie żylaków – najpierw chirurg je zamraża, a następnie usuwa. Robi się to w znieczuleniu miejscowym, a nacięcie skóry jest niewielkie. Taki zabieg można wykonać nawet w zaawansowanej chorobie żył, ale ta nowoczesna metoda nie jest u nas jeszcze rozpowszechniona. Ma zresztą sporo przeciwników twierdzących, że podczas zamrażania żył może łatwo dojść do uszkodzenia okolicznych zdrowych tkanek;
- operacja usunięcia żylaków – radykalny zabieg stosuje się coraz rzadziej, w najbardziej zaawansowanym stadium choroby. Wykonuje się go w znieczuleniu ogólnym, czyli narkozie. Najpierw nacina się skórę, potem żylak w całości wyciąga się na zewnątrz. Zdarza się i tak, że chorą żyłę zamyka się z obu stron, by odciąć dopływ krwi, a następnie pozostawia w środku kończyny, gdzie ulega powolnemu zwapnieniu (krew bez trudu toruje sobie drogę, zaczyna bowiem płynąć żyłami położonymi obok). Po operacji na nogach widać jedynie kilka małych blizn. To najstarsza metoda leczenia, ale zdaniem niektórych lekarzy właśnie ona daje największą gwarancję trwałej poprawy wydolności krążenia. Pacjenci decydują się jednak na nią niechętnie, często bardzo długo zwlekają z decyzją. Wadą tej metody usuwania żylaków jest długa rekonwalescencja po zabiegu. W przeciwieństwie do metod laserowych czy skleroterapii, po których szybko wychodzi się do domu, operacja wymaga dłuższego pobytu w szpitalu, a potem co najmniej dwutygodniowego zwolnienia z pracy. Do normalnej aktywności można bowiem wrócić dopiero po kilku tygodniach. Ale jak dotąd tylko taka operacja jest w pełni refundowana przez Narodowy Fundusz Zdrowia (nie zapłacimy ani grosza). Pozostałe zabiegi można wykonać w niepublicznym zakładzie zdrowia, np. w gabinecie prywatnym albo klinice. Można to zrobić odpłatnie lub częściowo odpłatnie (zależy to od tego, czy dany gabinet lub klinika mają podpisaną umowę z NFZ na ten typ zabiegów).

Uwaga, zapalenie!
Nieleczone żylaki mogą doprowadzić do poważnych komplikacji. Zastój krwi bywa częstą przyczyną zapalenia żył. Skóra w tym miejscu czerwienieje, staje się napięta i bolesna. Gdy dojdzie do jej uszkodzenia, tworzą się owrzodzenia, które trudno wyleczyć. W takim zaawansowanym stadium choroby żylakowej, gdy istnieje ryzyko rozwoju stanu zapalnego w układzie żylnym, lekarz zleca stosowanie specjalistycznych leków. Podaje się wówczas preparaty rozrzedzające krew, np. Acenokumarol, oraz wzmacniające naczynia żylne, np. Detralex. Trzeba jednak pamiętać, że terapia trwa długo, a pacjent po wyleczeniu musi zadbać o profilaktykę, by nie doszło do ponownego zapalenia żył.

Czy to na pewno żylaki?
Jeśli puchną ci nogi, nie musi być to spowodowane chorobą żylną. Winne mogą być zaburzenia w pracy układu limfatycznego wywołane uszkodzeniem zastawek w naczyniach limfatycznych. Odpływ chłonki (limfy) z nóg jest wówczas zahamowany. Nogi puchną w okolicy kostki, bo właśnie tu gromadzi się chłonka. Aby temu zapobiec, stosuje się leki odwadniające oraz masaż limfatyczny. Pomaga też leżenie z nogami uniesionymi wysoko oraz ograniczenie ilości soli. Inna możliwa przyczyna puchnięcia nóg to różne schorzenia sprzyjające rozszerzeniu żył (np. choroby serca lub nerek).
Koniecznie sprawdź, jaka jest prawdziwa przyczyna puchnięcia nóg.
Żylaki to problem, o którym można nie wiedzieć przez wiele lat. Te powierzchniowe, czyli widoczne pajączki, nie są groźne. Ale żeby wykryć zmiany poważniejsze, położone głęboko, trzeba wykonać specjalistyczne badania, na przykład USG, RTG lub badanie izotopowe.

Czy wiesz, że...
- sport nie zawsze pomaga. Przeciwnie – może nawet sprzyjać żylakom. Niektóre rodzaje aktywności fizycznej mogą nasilić kłopoty z krążeniem. Należą do nich aerobik, tenis, ping-pong, a także jazda konna. Wskazane są natomiast: jazda na rowerze, bieganie, pływanie, spacery, joga;
- zdrowe jest picie wina. Najlepiej czerwonego. Białe mniej korzystnie wpływa na naczynia krwionośne, bo zawiera więcej szkodliwych związków;
- żylakom sprzyjają obcisłe ubrania. Szczególnie niekorzystne są wrzynające się w uda dżinsy, rajstopy antycellulitowe, podkolanówki z ciasnym ściągaczem, pończochy samonośne;
- lepiej unikać mocnej kawy. Nie można też przesadzać z wysokoprocentowymi trunkami, np. koniakiem lub nalewkami, i ostrymi przyprawami, które też mogą wpływać na rozszerzanie się żył.
Gdy pracują mięśnie, krew pompowana jest do góry

Aleksandra Barcikowska/ Vita

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem!

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (6)
/15.07.2007 23:39
mam cellulit a słyszałam, że przy pękających naczynkach zabronione sa wszystkie preparaty z kofeiną - czy jest jakiś balsam, który można używać, a który będzie dobrze działał???? i czy moge pić inneov cellulit (nie ma w nim kofeiny)?
/24.07.2007 14:41
też mam pękające naczynka, a stosuję Inneov już ponad miesiąc i nic złego się nie dzieje. skóra na pupie i nogach się wygłądziła i mam nadzieję, że dalej będzie jeszcze lepiej, bo mam zamiar stosować Inneov jeszcze jakiś czas.
/26.07.2007 13:20
moja przyjaciółka ma wrażliwą i naczynkową skórę i razem zaczęłyśmy stosować Inneov około 6 tyg temu. efekty widzimy u siebie podobne-głądsza, jędrniejsza skóra. a z jej naczynkami też się nic nie dzieje, więc myślę, że Inneov jest bezpieczny dla skóry naczynkowej.pozdrawiam!
POKAŻ KOMENTARZE (3)