Reklama

Nasi przodkowie, przynajmniej ci herbowi, jedli mnóstwo ryb, chociaż dawni medycy wcale ich do tego nie namawiali. Każdy dwór miał staw, a kucharze przyrządzali prawdziwe rybne rarytasy. Takie kulinarne zwyczaje to zapewne trochę efekt częstych postów. Szlachcic rezygnował z mięsa, ale w zamian delektował podniebienie dobrą rybą. Dowcipnie przedstawił to we fraszce niezrównany biskup - poeta Ignacy Krasicki: \"Nie zmyśli tego żadna zabobonność wściekła, bym ja w piątek na wole zajechał do piekła, a waść na szczupaku dostał się do nieba\".

Dlaczego rybka na fali

Teraz bywa różnie z postami, ale mamy wiarygodne badania, z których wynika że: w rybach morskich i słodkowodnych jest dużo pełnowartościowego białka (17–19 g/100 g). Dlatego z powodzeniem możesz zamienić sznycel na taki sam kawałek ryby. Ponadto, w tych morskich jest dużo witamin A, D, E i składników mineralnych, w tym deficytowy w naszej diecie jod. Ale największym skarbem ryb są kwasy tłuszczowe omega - 3, uznawane dziś niemal za lekarstwo. Przeciwdziałają miażdżycy, nadciśnieniu, działają przeciwzapalnie, przeciwdepresyjnie, wspomagają leczenie chorób autoimmunologicznych i poprawiają pracę mózgu. Zarówno u dzieci, jak i osób dorosłych.


Uwaga, toksyny!

Niektóre morza i oceany, w których żyją ryby są zanieczyszczone dioksynami, bifenolem (PCB), rtęcią i innymi metalami ciężkimi. Potwierdzają to np.: Szwedzka Agencja ds Żywności i Europejskie Biuro ds Żywności (EFSA). Toksyny przedostają się z wody i pożywienia do mięsa ryb. Duża ich ilość może negatywnie wpływać na nasz układ odpornościowy, rozrodczy i nerwowy. Z analiz Morskiego Instytutu Rybackiego wynika, że w bałtyckich śledziach, łososiach i dorszach ilość toksycznych metali (rtęć, ołów, kadm) nie przekracza dopuszczalnej normy. Natomiast zawierają sporo dioksyn i bifenolu. Z kolei najwięcej rtęci kumulują największe ryby: tuńczyki, mieczniki i rekiny. Za najzdrowsze, mające niewiele toksyn, uważa się hodowane u nas karpie, pstrągi oraz gatunki oceaniczne: solę i mintaja. Sprowadzane z Chin i Wietnamu panga i tilapia mają sporo ołowiu, ale norma nie jest przekroczona. Badania nie potwierdziły obecności w nich antybiotyków ani hormonów. Prawdą jest natomiast, że panga i tilapia są hodowane w niezbyt humanitarnych warunkach. A zatem: jeść ryby czy nie? Spożycie 2 porcji tygodniowo jest bezpieczne dla zdrowia. Dostarczymy organizmowi wystarczającej ilości kwasów omega-3.


Mrożone tak, ale...

To oczywiste, że każdy świeży produkt jest smaczniejszy i wartościowszy od mrożonego. A zatem ryby też. Jednak te, które płyną do nas z daleka, muszą zostać zamrożone. Aby jak najszybciej zabezpieczyć mięso przed dostępem powietrza i utratą wody, najpierw poddaje się je tzw. glazurowaniu czyli zanurza w wodzie lub spryskuje. Dlatego cieniutka warstwa lodu jest czymś naturalnym, wręcz świadczy o dobrej jakości zamrożonych filetów lub całych ryb. Jednak gruba \"glazura\", z której po rozmrożeniu powstaje pół miseczki wody, świadczy już tylko o tym, że ktoś chce nas oszukać, sprzedając wodę zamiast ryby.


Co z konserwami

Zawsze sprawdzaj, ile jest w nich ryby i wybieraj te, w których dodatów: oleju, sosu jest najmniej. Zwracaj również uwagę, by w wykazie składników nie było konserwantów, barwników i glutaminianu sodu wzmacniającego smak.

Autorka jest redaktorem dwutygodnika "Pani Domu"

Reklama
Reklama
Reklama