Spluń na szczęście!

Spluń na szczęście!
Są plemiona wznoszące modły do bóstw o deszcz. Wiele osób wierzy, że widok kominiarza zapewnia powodzenie. Skąd przychodzą nam do głowy takie zależności?
/ 15.04.2008 14:51
Spluń na szczęście!
Odpukujesz w niemalowane? Nie dziękujesz, gdy ktoś życzy ci powodzenia? 13 w piątek starasz się nie podejmować żadnych ważnych decyzji? Gratulacje! Znajdujesz się w całkiem sporej grupie.

Z badań statystycznych wynika, że 55 procent Polaków wierzy w przesądy. Ufamy, że szczęście przynosi kominiarz lub czterolistna koniczyna. Wiele osób boi się konsekwencji rozbicia lustra i spotkania czarnego kota. Uważamy też, że witanie się przez próg może przynieść pecha. Czy kiedykolwiek zastanawialiśmy się jednak, co ma jedno do drugiego? Jak to się dzieje, że doszukujemy się związków w tak – wydawałoby się – niepowiązanych ze sobą sytuacjach? Skąd w ogóle biorą się przesądy?

Gołąb zawsze kuca dwa razy
Gołębie już dłuższy czas siedziały w klatkach głodne. Nie wiedziały, kiedy dostaną ziarno. Wydawało się, że stukanie dziobem w podłogę nie przynosi żadnego rezultatu.
Ptakami opiekował się Burrhus Skinner, psycholog. Wsypywał ziarno w najmniej oczekiwanych momentach. Po pewnym czasie zwierzęta zaczęły się dziwnie zachowywać. Niektóre podnosiły skrzydełko, inne kręciły się wokół własnej osi, a jeszcze inne nauczyły się kucać. Oszalały?
Nic z tych rzeczy. Po prostu stały się przesądne. Jak to możliwe?
Skinner, autor eksperymentu, tłumaczył to tak: gdy kulka pokarmu wpada do klatki głodnego gołębia, to często wykonuje on akurat wtedy jakąś przypadkową czynność (na przykład podnosi skrzydło lub kręci łebkiem). W "przekonaniu" gołębia pojawienie się pokarmu jest związane z tą czynnością. Reakcja ptaka zostaje wzmocniona. Gołąb zachowuje się tak ponownie, a że eksperymentator podaje kulki pokarmu bez względu na reakcje zwierzęcia, to te przypadkowe zachowania znowu są wzmacniane.
Nie trzeba tu wcale gołębi, by to zrozumieć. Rzucałeś kiedyś monetą? Co zrobiłeś, by wypadła strona, którą obstawiałeś? Podobno skuteczną metodą jest chuchnąć na pieniążek przed rzutem. Podczas rzutu wypada strona, której sobie życzysz. W ten sposób reakcja chuchania na monetę tuż przed rzutem zostaje wzmocniona i będziesz tak robić częściej.

Takie zachowanie trafiło do annałów psychologii pod nazwą zależność magiczna.
"Najbardziej fascynujące powiązanie między reakcjami a następującymi po nich bodźcami zachodzi wtedy, gdy w istocie nie ma między nimi żadnego związku" – pisze o niej znany amerykański psycholog Philip Zimbardo w książce "Psychologia i życie".
Język potoczny się nie patyczkuje. "Zabobon" – mówi – "przesąd". Wydaje ci się, że to bzdury łatwe do wyplenienia za pomocą żelaznej logiki i racjonalnych argumentów? Mylisz się. Przesądów jest bowiem tak wiele, jak wiele tkwi w nas lęków. A lęk ma zwykle z racjonalnym myśleniem niewiele wspólnego. – Przesąd jest społecznym zapotrzebowaniem na wyjaśnienie dla rzeczy, które nie idą po myśli społeczeństwa lub jednostki, wywołują niepokój – tłumaczy psycholog społeczny profesor Janusz Czapliński. – To sposób na wyjście z trudnej sytuacji, zbiór reguł w grze pozbawionej reguł – wyjaśnia.
Na dodatek przesądy są zawsze "prawdziwe", nie trzeba ich udowadniać. Kieruje nimi reguła zwana strategią konfirmacji: aby uwierzyć w prawdziwość przesądu, wystarczy jeden sprawdzony przypadek. Spotkasz w życiu jednego rudego, który zachowa się wobec ciebie nie fair, a utwierdzasz się w przekonaniu, że wszyscy rudzi są wredni. Wystarczy, że raz czarny kot przyniesie ci pecha, byś do końca życia szerokim łukiem omijał te Bogu ducha winne zwierzęta.

Efekt Baskerville’a
Przesądy mają też to do siebie, że często działają na zasadzie samospełniającej się przepowiedni. Wyobraź sobie taki przypadek: zawsze, na każdy egzamin zabierałeś ze sobą to samo pióro. Uważasz, że przynosi ci szczęście. Traf chciał, że któregoś razu nie byłeś w stanie go znaleźć. Co się dzieje? Oblewasz egzamin, bo oczekujesz niepowodzenia. Do tego natrętne myśli o "utracie szczęścia" nie pozwalają ci się skupić na zadaniach. Działa? Działa. A jak sprawdzić, czy nie działa?
Philip Zimbardo opisuje człowieka, który był przekonany, że jedynie jego porannemu śpiewowi zawdzięczamy to, że wschodzi słońce. Proponujesz, żeby raz nie zaśpiewał i przekonał się, czy słońce mimo to wzejdzie. Czy odpowiedzialny człowiek może przystać na taką propozycję? Nigdy! Konsekwencją niezaśpiewania byłaby bowiem wieczna noc. Ze względu na dobro świata nie można tak igrać z rzeczywistością.
Bajki? No cóż, to, na ile rzeczywiste stają się nasze przekonania, zależy zwykle od siły naszej wiary. Dość wspomnieć, że przesądni Chińczycy i Japończycy częściej umierają na serce czwartego dnia miesiąca – czego dowiedli poważni naukowcy z University of California w San Diego w USA. W tradycji chińskiej i japońskiej czwarty dzień miesiąca jest datą feralną, kojarzącą się ze śmiercią. Badając dietę, tryb życia, wykonywane ćwiczenia i metody leczenia, nie znaleziono innych możliwych przyczyn częstszych zgonów w tym terminie. Wszystko wskazuje na to, że mają one związek ze stresem wywołanym przez przesądy.
Autorzy pracy opisującej tę obserwację, opublikowanej w "British Medical Journal", nazywają swoje odkrycie efektem Baskerville’a od bohatera powieści sir Arthura Conan Doyle’a – Charlesa Baskerville’a, który umarł ze strachu.
A ty jak sobie radzisz ze swoimi fobiami? Spluwasz przez lewe ramię, nosisz amulet, starasz się wstawać zawsze prawą nogą? Cokolwiek takiego robisz, na pewno ci nie zaszkodzi.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem!

Redakcja poleca

REKLAMA