Bliźniaczki idą do szkoły!

Jak ten czas leci! Wiktoria i Weronika – bliźniaczki syjamskie, rozdzielone w Filadelfii, idą już do szkoły!
/ 06.09.2006 12:13
blizniaczki1.jpgW redakcji „Przyjaciółki” o Wiktorii i Weronice nie mówimy inaczej niż „nasze bliźniaczki”. Nic dziwnego, jesteśmy z rodziną Paleniów niemal od momentu narodzin dziewczynek.

Jako pierwsza ogólnopolska gazeta odwiedziliśmy ich jeszcze w Jastkowicach, gdzie wówczas mieszkali. Dzieliliśmy z rodzicami ból i niepewność, czy uda się dziewczynki rozdzielić, a później radość po udanej operacji. Wprawdzie amerykańscy lekarze, którzy tę operację przeprowadzili, zrzekli się swoich honorariów, to potrzebne były pieniądze na rehabilitację dziewczynek. Postanowiliśmy temu zaradzić. Nasz ówczesny apel o pomoc dla rodziny przeszedł wszelkie oczekiwania. Pierwsza wpłata od „Przyjaciółki” – 5 tys. zł, zapoczątkowała kolejne, od naszych niezawodnych czytelników. Później odwiedzaliśmy jeszcze rodzinę wielokrotnie, za każdym razem witani jak najlepsi przyjaciele. Tak samo jak i teraz, gdy zjawiamy się w domu Krystyny i Edwarda Paleniów w Stalowej Woli z prezentami dla bliźniaczek. Na widok kolorowych tornistrów, zestawów kredek, kolorowych flamastrów i bloków rysunkowych dziewczynki aż podskakują z radości. Bez wahania wkładają na plecy tornistry, a już po chwili obydwie z zapałem rysują w blokach.
– One wprost nie mogą doczekać się rozpoczęcia roku szkolnego – mówi mama dziewczynek. – Każdy dzień zaczyna się od pytania: „Czy to już dziś?” I zaraz biegną do szafy, wyciągają granatowe spódnice i bluzeczki, przebierają się i oglądają w lustrze. Weronika na tym poprzestaje, a Wiktoria próbuje jeszcze dorwać się do moich kosmetyków i „poprawić urodę”. Lepiej, jak ocenia mama, przygotowana do szkoły jest Wiktoria, która bardzo szybko nauczyła się pisać i mimo że jej imię jest dość długie, pisze je bez większego trudu. Próbuje również czytać książki z bajkami. Weronice pisanie przychodzi trudniej. Od urodzenia była o wiele słabsza od siostry i zaczęła samodzielnie oddychać dopiero po 2 miesiącach od operacji rozdzielenia. Potem przeszła jeszcze dwie kolejne: najpierw przełożono jej serduszko, które ma teraz po prawej stronie, a później usunięto płytkę, która uzupełniała brak kości w klatce piersiowej. – No, a na dodatek ma teraz niewielką wadę wzroku i powinna nosić okulary – mówi pani Krystyna. – Bardzo ich jednak nie lubi i najczęściej giną jej w niewyjaśnionych okolicznościach.

blizniaczki01.jpg
Mamo, gdzie są nasze pępuszki?
Krystyna i Edward Paleniowie poznali się w pracy – oboje są konduktorami w PKP. Po ślubie Krystyna urodziła kolejno trzech synów: Piotrka (16 lat), Tomka (15 lat) i Michała (13 lat). Gdy okazało się, że jest w ciąży po raz czwarty, cała rodzina zgodnie oczekiwała na Filipa, bo badanie USG wykazało, że znów urodzi się chłopiec. Dopiero w siódmym miesiącu ciąży okazało się, że jednak będą bliźniaki. Krystyna pamięta ten moment, gdy lekarz powiedział jej, że urodzi zroślaki. W pierwszej chwili nie zrozumiała, ale instynktownie czuła, że to coś strasznego. A potem przyszedł strach o nienarodzone dzieci.
Córki urodziła dokładnie w Dniu Matki – 26 maja. Ręce jej się trzęsły, gdy rozwijała becik, w który je zawinięto po narodzeniu. Szybko policzyła: każda z jej córek miała po dwie rączki i dwie nóżki. Tyle paluszków, ile trzeba. Słyszała uderzenia dwóch maleńkich serduszek. Zwrócone były do siebie buźkami i zrośnięte brzuszkami oraz klatkami piersiowymi. Tego starała się nie widzieć. Dla niej były takie same jak inne dzieci. Przytuliła je i pocałowała. Kiedy pojawiła się szansa rozdzielenia dziewczynek, znów dopadł ją strach. Jak oni to zrobią? Czy małe przeżyją operację? Ale najgorsze chwile przeżyła pół roku później, 3 listopada, gdy niosła córki na salę operacyjną w klinice w Filadelfii. Szła i płakała. Pocałowała główki córek i szepnęła przez łzy: „Wróćcie do mnie. Obydwie”.
– Boże, jak to było dawno... Teraz najważniejszą sprawą jest wytłumaczenie Weronice i Wiktorii, dlaczego nie mają pępków jak inne dzieci – śmieje się Krystyna.
Wszystko zaczęło się od wizyty dziewczynek w gabinecie pielęgniarki, która nie zastanawiając się, spytała, dlaczego nie mają pępków. Wiktoria bez chwili wahania odpaliła: „A co, ty nie wiesz, że jesteśmy bliźniaczkami syjamskimi?”
– Ja też zapomniałam o tym, co powiedział po operacji rozdzielenia moich córek szef zespołu chirurgów plastyków doktor Don La Rossa, który zażartował: „No bikini” – śmieje się pani Krystyna. blizniaczki02.jpg
Po wizycie u pielęgniarki Wiktoria i Weronika zasypały mamę gradem pytań. W ruch poszły albumy bliźniaczek z ich zdjęciami z dzieciństwa i pobytu w klinice w Filadelfii. Krystyna cierpliwie tłumaczyła dziewczynkom, w jaki sposób je operowano i co się z nimi potem działo. W końcu wymyśliła, że pępki na brzuszkach córeczek można namalować. Teraz małe elegantki zgłaszają się do niej codziennie po swoje malowane pępuszki. Każdego dnia stara się wymyślać inne rysunki. Rezolutna Wiktoria zawsze opuszcza spodnie lub spódnicę poniżej bioder, aby każdy mógł podziwiać dzieło jej mamy, a spokojna i trochę wstydliwa Weronika podciąga ubranie jak najwyżej się da.
Dziewczynki różnią się nie tylko w tej kwestii. Wiktoria jest o wiele wyższa od swojej siostry. Jak mówią jej starsi bracia, ma „charakterek” i uwielbia rządzić nie tylko w domu. Z kolei Weronika najchętniej cały dzień przytulałaby się, najlepiej do mamy i nie schodziła z jej kolan. Jest niezwykle uczuciowa. Z pozoru w tym siostrzanym duecie rządzi Wiktoria, ale i jej siostra potrafi od czasu do czasu pokazać pazurki.

Najważniejsze, by byli dobrymi ludźmi
Przy piątce dzieci Krystynie nie brakuje zajęć. Tym bardziej że rok temu wróciła do pracy, bo coraz trudniej było utrzymać rodzinę jedynie z pensji męża. Oboje starają się tak układać dyżury, aby jedno z nich było w domu, gdy drugie pracuje.
Krystyna Paleń mówi, że żyją jak każda wielodzietna rodzina. Nie jest im łatwo, bo mimo wcześniejszych obietnic nie otrzymują żadnej pomocy. Stały kontakt z rodziną Paleniów utrzymuje jedynie profesor Jan Oleszczuk, który odbierał poród dziewczynek w lubelskiej klinice i jest ojcem chrzestnym Weroniki. Krystynie spędza sen z powiek zbliżający się początek września i konieczność zakupu wyprawek szkolnych oraz podręczników dla całej piątki. Pewnie i 2 tysiące będzie mało na te zakupy. Mimo tego cieszą się z mężem, gdy widzą, jak rosną ich dzieci, które dają im każdego dnia tyle szczęścia. Marzą, żeby wyrośli z nich dobrzy ludzie.

Rozdzielono je w Ameryce
Wiktoria i Weronika Paleń przyszły na świat 26 maja 1999 roku w lubelskiej Klinice Położnictwa i Perinatologii. Dziewczynki były zrośnięte klatkami piersiowymi i brzuszkami. Lubelscy lekarze pod kierownictwem prof. Jana Oleszczuka zdecydowali o rozdzieleniu bliźniaczek. Nawiązali kontakt z Children’s Hospital w Filadelfii, gdzie w listopadzie tego samego roku światowej sławy chirurg Scott Adzick dokonał udanej operacji rozdzielenia bliźniaczek.

Teresa Kokocińska
Fot. Kosma

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem!

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)