Trauma odciska na nas swoje piętno...

Na czym polega zatrucie czadem, czyli tlenkiem węgla?

Ten niezwykle groźny, bezwonny, niewidoczny gaz stał się przyczyną wielu zatruć i zgonów. Jest to uwarunkowane faktem powszechnego występowania spalin, piecyków węglowych, drzewnych i instalacji gazowych w wielu domach, miejscach pracy, itp.
/ 29.10.2010 14:03
Trauma odciska na nas swoje piętno...

Jak działa czad i kiedy się zatruwamy?

Niepełne spalanie produktów opałowych, nieszczelność instalacji ciepłowniczych oraz niedostateczna wentylacja pomieszczeń to główne przyczyny zatruć tlenkiem węgla. Zdarza się to także podczas pożarów. Czad wnika do organizmu poprzez drogi oddechowe. W płucach przenika do naczyń i łączy się z hemoglobiną. Ma do niej niemal trzysta razy większe powinowactwo niż tlen, a powstające połączenie (karboksyhemoglobina) jest bardzo trwałe. Uszkodzeniu ulega także inne białko – oksydaza cytochromowa. Wymienione zmiany są odpowiedzialne za stan hipoksji oraz narażenie organizmu na wolne rodniki.

Jakie są objawy zatrucia?

Docelowo tlenek węgla może uszkodzić każdy narząd. Na początku zaburzone są funkcje najbardziej narażonych na niedotlenienieukładu nerwowego oraz sercowo – naczyniowego. Początkowo występuje ból głowy, czasem także zawroty. Pojawiają się nudności, wymioty, zaburzenia orientacji, uczucie osłabienia. Spadek ciśnienia tętniczego i przyspieszenie akcji serca prowadzą do niepokoju i złego samopoczucia. W końcu pojawiają się zaburzenia świadomości, drgawki, a u osób z chorobą niedokrwienną serca, nasilają się jej objawy. Skóra osoby zatrutej staje się sino-blada. Spotykamy również postać przewlekłą zatrucia czadem. Jest efektem długotrwałej ekspozycji na niewielkie stężenia tlenku węgla w powietrzu, np. w wyniku nieszczelnej, wadliwej instalacji gazowej w domu. Stopniowo pogorszeniu ulega pamięć i zdolność koncentracji. Osoby zatrute są zmęczone, narzekają na bóle głowy, zaburzenia łaknienia, bezsenność. Czasem skóra przybiera blade zabarwienie, węch staje się upośledzony, tętno jest stale przyspieszone. Przejawem adaptacji może być zwiększenie liczby czerwonych krwinek oraz stężenia hemoglobiny w badaniach krwi.

Zobacz też: Zaczadzenie, czyli zatrucie śmiercionośnym czadem

Postępowanie

Przy podejrzeniu zatrucia należy otworzyć okna i opuścić zaczadzone pomieszczenie. W przypadku pożaru powinno się trzymać głowę możliwie blisko podłogi, gdyż tlenek węgla jest lżejszy od powietrza i zbiera się pod sufitem. Usta i nos można okryć materiałem (np. ubraniem). Podstawowym działaniem leczniczym jest zapewnienie podaży tlenu choremu. W cięższych przypadkach, może zaistnieć konieczność zastosowania komory hiperbarycznej (niestety mamy w kraju tylko kilka sztuk...). Ponadto leczenie jest objawowe. Ciężkość zatrucia, poza objawami, jest określana na podstawie oznaczenia stężenia karboksyhemoglobiny we krwi.

Pamiętaj!

Sprawna instalacja ciepłownicza w twoim domu to podstawa bezpieczeństwa. Konieczne są okresowe kontrole, dokonywane przez fachowców. Kratki wentylacyjne nie powinny być zastawiane. Dzieci i osoby starsze są bardziej wrażliwe na zatrucie czadem. Bardzo pomocne może być nabycie czujnika, który mierzy poziom tlenku węgla i w razie przekroczenia dozwolonego poziomu wydaje głośny dźwięk, ostrzegając przed zagrożeniem.

Polecamy: Zatrucie czadem - jak go uniknąć?

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem!

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (3)
/23.06.2018 09:38
Pierwsza pomoc przy zatruciu tlenkiem węgla to komora hiperbaryczna!
/05.12.2012 20:49
zatrulem sie czadem pomocy
/15.05.2012 15:03
Przez bardzo długi okres czasu byłam poddawana codziennie, nieokreśloną dawką czadu, tj. od czasu zainstalowania nowego pieca CO do komina z o połowę mniejszym przekrojem niż wymagane do takiego pieca. To był początek gehenny. Piec kichał, tynki pękały, przy wybuchach w piwnicy miałam nawet sadze w mieszkaniu. Coraz gorszy stan zdrowia, krążenie od jednego specjalisty do drugiego, "tony" leków. Aż w końcu wzięłam swój los w swoje ręce. Szukałam w internecie choroby, która odpowiadałaby moim objawom, szczególnie ostatniemu, który pojawił się, ale żaden lekarz nie wziął go poważnie - chodziłam jak pingwin. Nogi miałam opuchnięte, bolące, skoki ciśnienia, puls na okrągło powyżej 100 - 120. Zasypiałam prawie na stojąco w dzień, w nocy nie sypiałam (budziłam się po godzinie, dwóch, po kilka razy). Leczono mnie coraz silniejszymi sterydami na chorobę obturacyjną płuc. Obecnie moja wydolność płuc wynosi 35%. Nie da się żyć normalnie ani godnie umrzeć. W szpitalu zamiast mnie leczyć, odsyłano do psychiatry. Czego od nich chciałam, skoro wyniki krwi - hemoglobina była jak u byka. Teraz leczę się z emerytury prywatnie, mam zakrzepicę żył głębokich, miałam zator płuc, który wzięto jako ostre zaostrzenie POCHP. Ci lekarze, którzy odmówili mi leczenia w szpitalu, powinni doświadczyć tego co ja. To byłaby dla nich wymierna kara.