Niemowlę płacze przed podaniem szczepionki. fot. Adobe Stock

Przeterminowane szczepionki na Śląsku. Sprawę bada prokuratura. Szczegóły

Prywatna poradnia z Piekar Śląskich potwierdziła, że podała swoim pacjentom przeterminowany preparat.
Marta Kosakowska / 26.06.2018 15:41
Niemowlę płacze przed podaniem szczepionki. fot. Adobe Stock

Szczepionki, których termin ważności upłynął, podawała przychodnia Medicare w Piekarach Śląskich. Chodzi o preparat o nazwie Synflorix, który jest podawany jako szczepienie dla dzieci przeciwko pneumokokom. Sprawę bada prokuratura.

Przeterminowane szczepionki - gdzie, kiedy i komu je podano?

O fakcie poinformowała placówka NZOZ Medicare, gdzie doszło do incydentu. Na stronie internetowej przychodni pojawiło się oficjalne oświadczenie w tej sprawie. Wynika z niego, że przeterminowany preparat był podawany w pierwszej połowie marca 2016 roku. Data ważności szczepionki Synflorix upłynęła wraz z końcem lutego tegoż roku. Zaczepiono nim 13 dzieci. Przychodnia zapewnia, że nie do tej pory nie ma informacji, by podanie przeterminowanego preparatu odbiło się na zdrowiu pacjentów.

Informujemy, że w okresie od 01.03.2016 do 19.03.2016 doszło w naszej placówce do trzynastu przypadków podania pomyłkowego szczepionki Synflorix ( p/Pneumococcom), której data ważności upłynęła z dniem 29.02.2016. W okresie od podania szczepionki do chwili obecnej według naszej wiedzy nie miały miejsca jakiekolwiek symptomy zdrowotne, które mogłyby wynikać lub mieć związek z zaistniałą pomyłką
- wyjaśnia w komunikacie dr Katarzyna Mielnik.

W dalszej części oświadczenia, czytamy że rodzice dzieci, którym podano szczepionkę, zostali powiadomieni. Sprawa została również przekazana odpowiednim służbom. Za incydent przeproszono.

O zdarzeniu zostały poinformowane odpowiednie służby i trwa stosowne postępowanie wyjaśniające w tej sprawie. Zostali o tym także poinformowani rodzice dzieci, którym szczepionka została podana. Nasza placówka w pełni współpracuje z organami kontroli, jest w stałym kontakcie z rodzicami dzieci, ponieważ zależy nam na jak najszybszym, rzetelnym wyjaśnieniu sprawy.Jest nam niezmiernie przykro i bardzo przepraszamy, że taka sytuacja w ogóle miała miejsce w naszej poradni. Zapewniamy, że dołożymy wszelkich starań, by do podobnego zdarzenia już nigdy nie doszło. Będziemy informować Państwa o wynikach postępowania
- czytamy na stronie placówki.

Niby zwykła wirusówka, a sprawia że ludzie zaczynają się dusić! Jak im pomóc?

Według informacji portalu Money.pl, sprawa wyszła na jaw dzięki uporowi jednej z mam, która opisała zajście na jednym z portali internetowych. Prokuratura wyjaśni, czy doszło do narażenia zdrowia i życia dzieci.

Źródło: money.pl, nzozmedicare.com

Przeczytaj:
Obrzeżki atakują. Kleszcze gołębie są niebezpieczne dla ludzi
Chlamydia chlamydii nierówna. Tę złapać można nie w łóżku, a w autobusie...

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem!