Ty też masz swoje ego! Naucz się je uzewnętrzniać

Wiesz, że jesteś lepsza od niego w pracy. Odwalasz kawał dobrej roboty i oczekujesz pochwały, lecz nadaremnie. On pracuje dużo gorzej, ale nie przeszkadza mu to być przekonanym, że jest wspaniały. Opowiada o tym wszystkim naokoło i zbiera pochwały. A także otrzymuje podwyżkę. Wszystko dzięki temu męskiemu ego.
/ 25.10.2008 00:02
Wiesz, że jesteś lepsza od niego w pracy. Odwalasz kawał dobrej roboty i oczekujesz pochwały, lecz nadaremnie. On pracuje dużo gorzej, ale nie przeszkadza mu to być przekonanym, że jest wspaniały. Opowiada o tym wszystkim naokoło i zbiera pochwały. A także otrzymuje podwyżkę. Wszystko dzięki temu męskiemu ego.

Ostatnio modne stało się demonizowanie męskiego ego. Upatruje się w nim źródło wszelkiego zła na ziemi: agresji, zachłanności, spadku dolara, efektu cieplarnianego. Albo też wykpiwa się je, iż jest tak wrażliwe, że do przetrwania konieczne mu są kłamstwa: „Kochanie, było cudownie”, „Masz, jak zawsze, rację”.
Podejrzewam jednak, że za tym oskarżaniem lub ośmieszaniem męskiego ego kryje Ty też masz swoje ego! Naucz się je uzewnętrzniaćsię przede wszystkim zawiść. Jeśli się bowiem nad tym dobrze zastanowić, męskie ego jest bardzo użyteczne.
To jest to, co pozwala mężczyźnie powiedzieć: ”Jasne, mogę się tym zająć”, nawet jeśli nigdy przedtem tego nie robił. Bez wahania, bez fałszywej skromności, nie unikając ryzyka. Dobrze rozwinięte męskie ego jest przyzwyczajone do korzystania z nadarzających się okazji: daje poczucie pewności, uzasadnionej lub nie, że świat stoi przed tobą otworem, a ty jesteś gotów brać się z życiem za bary.
Zadufany w sobie ryzykant? Może. Niemniej to niezbity fakt, że męskie ego działa skutecznie. U mężczyzn.
A co się stało z kobiecym ego? Dlaczego nie używa się określenia „kobiece ego”? Kto dał mężczyznom monopol na ego?
Oczywiście dali go sobie sami mężczyźni, a kobiety im na to pozwoliły. Podczas gdy mężczyźni są śmiałymi graczami, wykorzystującymi wszystkie swoje możliwości, zbyt wiele kobiet swe ciężko zdobyte atuty chowa jak skąpiec w pończosze.
Co by się stało, gdyby więcej kobiet przystąpiło do ryzykanckiej gry i bez skrupułów wypuściło się na szersze wody?
Kto powiedział, że zuchwała dziewczyna to coś złego?
Większość z was wyrastała słysząc nieustannie „Grzeczne dziewczynki nie...” – nie wyróżniają się – nie podnoszą głosu – nie protestują – nie kłócą się z mężczyznami – nie obstają przy swoim. Krótko mówiąc, zachowują się, jakby w ogóle były pozbawione własnego ego.
Czy jednak nie zdarzyło się wam, że pomimo starań nie spełniłyście oczekiwań, jakie wiązano z grzeczną dziewczynką? Na pewno tak! Inaczej życie byłoby zbyt nudne. Zrozumiałe jest, że chce się spełniać oczekiwania otoczenia. Ale jeśli być grzeczną dziewczynką oznacza nijakość i nieobecność, to trzeba o tym zapomnieć. Jeśli oznacza uleganie komuś tylko dlatego, że ma inne cechy płciowe – nie masz na to ochoty. Jeśli ma oznaczać bierność zamiast aktywności – to właśnie z tym skończyłaś.

Na początku może być trudno odrzucić przyjęte ogólnie standardy zachowań. Zostałyście tak dobrze wyszkolone, że trudno jest wyrwać się z tych ram. Mężczyzn od wczesnego dzieciństwa uczy się agresji lub – użyjmy ładniejszego słowa – asertywności. Są przyzwyczajeni do podrapanych kolan, krwawiących nosów i nadszarpniętej dumy, ale także do reagowania ciosem na cios. Dziewczyny natomiast nie są wdrożone do udziału w brutalnym zamęcie tego świata. Dlatego pierwszych kilka razy, kiedy będziecie się sprawdzać w roli dziewczynki, która nie chce być grzeczna, serce wam mocniej zabije, krew uderzy do głowy i będziecie się w popłochu zastanawiać, po jakie licho to robicie. „Czy ja naprawdę muszę się kłócić w tej sprawie? Czy nie lepiej byłoby zostawić to komuś innemu? Jeszcze pora wycofać się na bezpieczne pozycje”.
Ale potem wydarzy się coś innego. Gdy już zbierzecie się na odwagę i wypowiecie swoje zdanie publicznie, chociaż wszystko w was będzie krzyczało: „siadaj, bądź cicho!”, doznacie przede wszystkim ogromnej ulgi. Nagle poczujecie się większe, wyższe. Zapragniecie dalej mówić. Kiedy już wyjdziecie, posiniaczone lecz zwycięskie, z waszej pierwszej potyczki ze światem, bycie niegrzeczną dziewczynką okaże się łatwiejsze. Stanie się dobrym nawykiem. Będzie wam sprawiać przyjemność, że was słuchają, że jesteście pełnoprawnymi uczestniczkami wydarzeń, że stawiacie światu czoło zamiast się wycofywać i rezygnować z walki. Jest to tylko kwestia praktyki. I – zadziwiające, ale daje to ogromną frajdę.
Oczywiście, nie zawsze pójdzie tak gładko. Czasami wyjdziecie z walki triumfujące i przepełnione dumą. Innym razem – posiniaczone i załamane. Nieważne. Bez względu na konsekwencje, nie wolno wam rezygnować z własnego ego.
Mówi się ostatnio dużo o sprawności fizycznej, ale odwagę musicie wzmacniać, tak jak mięśnie grzbietu, charakter ujędrniać jak mięśnie brzucha. Po prostu to zróbcie. Żądajcie, egzekwujcie swoje prawo do bycia tak śmiałą, tak skandaliczną i – właśnie – egoistyczną jak mężczyźni.
Zapomnijcie o męskim ego. Mówmy po prostu o ego w znaczeniu godności własnej i siły kształtowania otaczającego nas świata. A mężczyźni będą musieli zgodzić się na nowy układ: ty ucierasz nosa mojemu ego, ja utrę nosa twojemu.

Jankowski Krzysztof
www.harmoniazycia.pl

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem!

Redakcja poleca

REKLAMA