Reklama

Wiemy na pewno, że koronawirusem można zarazić się drogą kropelkową lub poprzez bezpośredni kontakt. Wirus dostaje się do naszych dróg oddechowych w formie mikroskopijnych kropelek (5-10 mikronów) zawierających patogen, np. gdy ktoś kichnie, kaszlnie w naszą stronę lub gdy mieliśmy kontakt ze skażonym materiałem i przenosimy wirusa do ust, oczu, nosa. Tak też zarażamy się grypą i przeziębieniem.

Reklama

Badania sugerują, że koronawirus przenosi się drogą oddechową

Debatę na ten temat wywołała praca w piśmie New England Journal of Medicine (NEJM). Naukowcy dowiedli w niej, że koronawirus przenosi się w kroplach aerozolu mniejszych niż 5 mikronów średnicy. Tak mała cząsteczka, w której wirus przemieszcza się, sugeruje możliwą obecność w wydychanym powietrzu. Poinformowano też, że wirus w powietrzu pozostaje zakaźny do 3 godzin. Nie wiadomo, czy ilość wirusa w oddechu jest wystarczająca do wywoływania epidemii.

Wciąż nie wiemy, jak wysoka jest koncentracja żywego wirusa SARS-CoV-2 (w oddechu - przyp. red.) w praktyce, aby zarazić człowieka, chociaż to jest coś, co chcemy sprawdzać w przyszłości
– powiedział serwisowi Live Science dr Dylan Morris współautor badania w NEJM.

Część ekspertów faktycznie potwierdza to, że wirus wydostaje się z naszych dróg oddechowych podczas oddychania i w tej niewidzialnej mgle pozostaje na tyle aktywny, że nadal może wywołać chorobę. Na możliwą transmisję drogą wziewną wskazuje też to, że w jednym z badań odnaleziono więcej materiału genetycznego wirusa w nosie niż w gardle u osób z objawami infekcji.

Badania pokazują, że wirus naprawdę czuje się swobodnie w powietrzu. Jedno z doświadczeń przeprowadzone w Singapurze dowiodło obecności śladów koronawirusa w otworach wentylacyjnych w izolatkach dla pacjentów.

W innym badaniu naukowcy z University of Nebraska Medical Center wykryli znaczne zanieczyszczenie w pokojach pacjentów, a także w próbkach powietrza pobranych z korytarzy na zewnątrz sal.

Czy wirus, który „fruwa” w powietrzu może zarazić kogoś, kto jest dalej niż 2 m od zakażającego? Wiele na to wskazuje! W chińskim badaniu sprawdzono, na jakie odległości może przemieszczać się koronawirus. Okazało się, że zarażają się nim osoby przebywające ponad 4,5 m od chorego.

Wyjątkową zdolność transmisji koronawirusa potwierdza też w pewnym sensie jego wysoka zakaźność. Już dziś obserwuje się, że rozprzestrzenia się 3 raz silniej niż grypa. Jest też znacznie bardziej zakaźny niż znane wcześniej koronawirusy SARS i MERS.

WHO zaprzecza, że koronawirus przenosi się drogą oddechową...

Oficjalne stanowisko Światowej Organizacji Zdrowia pozostaje takie, że koronawirusem zarażamy się wyłącznie drogą kropelkową i przez bezpośredni kontakt z chorym.

Badania, które mówią, co innego, są zdaniem ekspertów z WHO niepełne albo nie zostały zrecenzowane przez innych niezależnych naukowców.

Do tej pory niektóre publikacje naukowe dostarczają wstępnych dowodów na to, czy wirus COVID-19 można wykryć w powietrzu, a zatem niektóre serwisy informacyjne sugerują, że nastąpiła transmisja w powietrzu. Te wstępne ustalenia należy interpretować ostrożnie
– informują przedstawiciele WHO.

Ostrożności nigdy dość. Warto więc nosić maseczki ochronne nie tylko, gdy jesteśmy chorzy i mamy objawy infekcji albo gdy mamy bliski kontakt z zakażonym, ale zawsze, gdy udajemy się w miejsca, gdzie pojawiają się też inni ludzie.

Więcej o tym, czy powinniśmy powszechnie nosić maseczki ochronne w artykule: Maseczki ochronne na twarz - nosić czy nie nosić?.

Reklama

Więcej informacji o koronawirusie:

Reklama
Reklama
Reklama
Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem!