Po co nam rzeczywistość wirtualna?
Wystarczy komputer, dostęp do internetu, login, hasło i już można przenieść się w wirtualną przestrzeń, w której każdy może być kim chce i robić co chce. Miliony, jeśli nie miliardy użytkowników na całym świecie korzystają z możliwości stworzenia siebie na nowo – w drugim, wirtualnym życiu. Po co to robią?

- Patrycja Skowron
Po pierwsze – anonimowość
Nie trzeba się przedstawiać prawdziwym imieniem i nazwiskiem, można powiedzieć wszystko i wszystkim. Poczucie anonimowości sprawia, że normy społeczne przestrzegane na co dzień spadają na drugi plan. Otwiera się więc pole do popisu dla bezpardonowego wyrażenia swojego niezadowolenia, odreagowania niepowodzeń, można też dać upust własnej frustracji. Nie liczą się sankcje – w wirtualnym, anonimowym świecie przecież nie istnieją…
Zobacz też: Uzależnienie od komputera
Po drugie – kreowanie siebie
Osoby nieśmiałe, z zaniżonym poczuciem własnej wartości mogą w rzeczywistości wirtualnej stać się odważne, przebojowe, towarzyskie i wygadane.
Do swojego profilu na portalu społecznościowym można dodać takie zdjęcie, które wzbudzi zachwyt wśród skrzętnie dobranych znajomych lub zazdrość u tych nielubianych. Można pokazać się z jak najlepszej strony albo na przekór – stworzyć przerysowany, prowokacyjny wizerunek własnego „ja”.
Po trzecie – pokaż mi swoich znajomych, a powiem ci kim jesteś
Lista tych, którzy figurują jako przyjaciele, wcale nie musi być krótka. Im więcej, tym lepiej – duża ilość świadczy o powszechnej sympatii do właściciela/właścicielki profilu.
Jeszcze lepiej, jeśli wśród znajomych pojawiają się znane nazwiska, reprezentanci niebanalnych zawodów, przedstawiciele wysokich stanowisk. Podnosi to atrakcyjność i prestiż danej osoby.
Zobacz też: Siecioholizm
Po czwarte – nie boli aż tak
Wirtualny świat nie zadaje bólu takiego, jak rzeczywistość. Nawet doświadczenie porażki czy ośmieszenia nie budzi lęku, bo nie jest publiczne. Przeżywane trudnych emocji w samotności, przed monitorem komputera, daje możliwość uniknięcia spojrzeń, gestów innych ludzi. Nieprzyjemną sytuację można szybko zakończyć i jednocześnie nie przykładać uwagi do konwenansów – wystarczy np. zamknąć okienko rozmowy.
Wirtualne czy realne?
Mimo że określone zdarzenie dotyczy świata wirtualnego, emocje z nim związane są realne, odczuwane w rzeczywistości. Złość, radość, smutek – przeżywane są naprawdę. Aby więc zachować równowagę pomiędzy dwoma światami, w których egzystuje się równocześnie, a także stabilność psychiczną, dobrze jest kierować się zdrowym umiarem w przenoszeniu własnego „ja” w świat wirtualnego wyobrażenia o sobie.