Zdrowy bałagan, chory porządek
Prawie każdy naukowiec prowadzący badania nad ludzkim umysłem, ma inne spojrzenie na kwestię porządkowania naszego otoczenia.

Prawie każdy naukowiec prowadzący badania nad ludzkim umysłem, ma inne spojrzenie na kwestię porządkowania naszego otoczenia.

W jednym poradniku przeczytamy, że aby człowiek mógł prawidłowo funkcjonować, musi poukładać otaczającą go przestrzeń, zaczynając od miejsca pracy, przez porządek w szafie, aż po skrupulatny plan dnia. Inny autor zaprezentuje nam opinię, że bałagan może być twórczy, uwalnia złe emocje i pomaga w kreatywnym myśleniu... Komu zatem ufać, komu wierzyć?
Akceptacja siebie gwarantuje nam zdrowie i szczęście
Co prawda nie zaskakuje nas stwierdzenie, że najlepiej wsłuchać się w siebie i żyć zgodnie ze swoimi przekonaniami, a jednak niewielu z nas to potrafi. Człowiek całe życie próbuje coś w sobie zmieniać, ulepszać, poprawiać. Walczy z przyzwyczajeniami, stale do czegoś dąży, a w gruncie rzeczy jest nieszczęśliwy, bo droga do ideału stale gdzieś biegnie i nie ma końca. Pamiętajmy, że aby osiągnąć harmonię duszy i ciała, a więc stan równowagi, która gwarantuje nam zdrowie i szczęście, nie możemy ze sobą walczyć, musimy akceptować siebie.
Podejście do bałaganu, a nawet samej czynności jaką jest sprzątanie, bardzo wiele mówi o człowieku, o jego kondycji psychicznej. Bardzo często osoby cierpiące na depresję, zamykają się w domu i dosłownie „zarastają brudem", zjawisko to najczęściej występuje po śmierci kogoś bliskiego. Cierpiąc zamykamy się w sobie, niczego nie zmieniamy w naszym otoczeniu, bo świat przestał istnieć. Oczywiście takiej osoby nie wolno zostawić bez pomocy, ale pomoc nie może polegać na tym, że weźmiemy odkurzacz, szmatkę i wysprzątamy mieszkanie. Osobie cierpiącej trzeba towarzyszyć. Dopiero moment, w którym odczuje potrzebę uporządkowania swojej przestrzeni oznacza, że jest gotowa do wyjścia ze schronu jakim był ten potworny bałagan, a więc powrotu do życia.
Sygnałem, że „coś jest nie tak" z kondycją psychiczną człowieka, jest postawa skrajnie dążąca do

porządkowania, sprzątania i układania. Jeżeli ktoś, całe swoje życie sprząta i przez ten wewnętrzny przymus sprzątania, zaniedbuje rodzinę, zrezygnował z przyjemności, z życia towarzyskiego, z odpoczynku, to z całą pewnością nie jest dobrze. Taka osoba potrzebuje pomocy kogoś z zewnątrz, powinna zasięgnąć porady specjalisty. Oczywiście nie możemy wysyłać do psychologa mamy, która wstaje wcześnie rano, by zrobić zakupy, ugotować obiad i „ogarnąć dom" przed powrotem rodziny. Jeżeli jednak dochodzi do sytuacji, w której pozostawiona w zlewie szklanka, czy okruszki na stole są powodem rodzinnych kłótni, to wówczas najlepszym rozwiązaniem będzie długa, szczera rozmowa o tym, co nas boli i jakie pretensje mamy do siebie nawzajem.
Skrajności nie są dobre w żadnej dziedzinie życia, dlatego właśnie bałagan może być dobry, a porządek zły. Wszystko zależy od nas samych, od dystansu jaki zachowamy wobec otoczenia i wobec siebie, od tego czy potrafimy ze sobą rozmawiać i odpowiednio wyrażać emocje.