Każdy z nas od najmłodszych lat swojego życia stanowi element pewnej zbiorowości społecznej i niestety, nawet jak się przeciwko temu buntuje - musi nagiąć swoje postępowanie do zachowań innych, inaczej będzie mu bardzo trudno znaleźć się w różnych sytuacjach.
WIDEO…
Chcemy czy nie, aby w miarę dobrze funkcjonować zarówno w życiu rodzinnym, jak i na inn

Niestety, taka jest specyfika wspólnego życia, że nie można stawiać ciągle na swoim, gdyż na dłuższą metę prowadzi to do problemów i nieporozumień. Weźmy np. życie w małżeństwie - tam, gdzie nie ma kompromisów wcześniej czy później dochodzi do konfliktów, których przebieg może być czasami bardzo ostry. Żadna ze stron nie chce w danej kwestii ustąpić, występuje typowa dla pierwszych lat trwania związku tzw. próba sił, czyli chęć podporządkowania sobie partnera, która często przeradza się w pierwszy małżeński kryzys. Nie można podać gotowej recepty na pozytywne kontakty z otoczeniem, gdyż dużo zależy od tego, z kim w danej chwili mamy do czynienia. Inną postawę przyjmiemy na imieninach u staroświeckiej cioci, inną na szampańskiej zabawie w gronie rówieśników, jeszcze inną zaś na zebraniu w pracy. I na tym cała sprawa polega, aby niczym kameleon umieć się do każdej z tych sytuacji przystosować. Oczywiście i tutaj nie obędzie się bez pewnych kompromisów, bo trudno np. pogodzić różnicę pokoleń w przypadku wyżej wspomnianych imienin cioci, na których nudzimy się niemiłosiernie słuchając wywodów o dawnych, dobrych czasach, jednak przy odrobinie dobrej woli można na te parę godzin przybrać grzeczny, pełen zainteresowania wyraz twarzy, i pohamować się z wyrażeniem odmiennych opinii na ten temat, nie dopuszczając w ten sposób do konfliktu.
Na zebraniu w pracy też raczej nie powiemy szczerze co myślimy na temat szefa, gdyż prawdopodobnie nie byłby tym zachwycony i mogłoby to się dla nas niezbyt szczęśliwie skończyć. Czasem dla własnego dobra warto pohamować emocje i wstrzymać się z wydawaniem zbyt krytycznych uwag, co nie jest oczywiście równoważne z brakiem własnego zdania w danej kwestii. Umiejętność przystosowania się do różnorodnych sytuacji ma również tę zaletę, że praktycznie jesteśmy tolerowani w różnych środowiskach i przez to możemy pomyślnie załatwić wiele spraw, na których nam zależy. Zdaję sobie sprawę, że dla wielu z was takie podejście może wydać się zbyt wyreżyserowane, mało spontaniczne i przebiegające "pod kogoś", ale stare przysłowie mówi: "Pokorne cielę dwie matki ssie" (przepraszam za niefortunne porównanie, ale takie jest dosłowne jego brzmienie ), a życie uczy nas, czasem naprawdę dość brutalnie, że warto się do niego stosować. Zaznaczam: do pewnych granic - tak, aby nie stracić szacunku dla samego siebie, a jednocześnie mieć satysfakcję, że sprytem i umiejętnością lawirowania potrafimy wybrnąć z różnych, czasem krańcowo odmiennych sytuacji.
Życie to nic innego jak pewna gra, w którą musi grać każdy z nas i szukać takich metod, aby jej wynik był jak najlepszy. A umiejętność przystosowania - to jedna z nich .
źródło: MWmedia



























