Strata dziecka – problem społecznie nieakceptowany

Jak traktowani są rodzice, którzy stracili dziecko? Z jakimi problemami muszą się zmierzyć? Jak pomagać rodzicom po stracie?

śmierć dziecka

fot. Fotolia

Śmierć jest nieubłagana

Śmierci nie da się uniknąć, jest ona wpisana w majestat naszego życia. Tak to już jest, że umierają i mali i wielcy, głupi i mądrzy, młodzi i starzy. Jednak jak odnieść się do śmierci dziecka – zarówno tego starszego, jak i tego nienarodzonego?

Śmierć dziecka jest problemem społecznym, niemniej jednak mało się o tym problemie mówi czy pisze.

Od śmierci nie da się uciec, ale czy można w niej znaleźć sens? Oto pewna arabska legenda:

Pewien bogaty szejk był w sile wieku, zdrowy, bogaty. Którejś jednak nocy odwiedził go Anioł Śmierci i uprzedził go, że za trzy dni wieczorem przyjdzie po niego. Szejk nie chciał umierać, postanowił więc śmierci uciec. Wsiadł na swego najszybszego konia i wziął trzos ze złotem, pędem ruszył drogą w dalekie strony. Gdy koń się zmęczył, kupował u Beduinów następnego. Zajeździł ich kilka. Jechał nieprzerwanie, nie jedząc i nie śpiąc. Pod wieczór trzeciego dnia był w nieznanej sobie zupełnie krainie. Kiedy zmęczony, lecz rozluźniony i zadowolony z siebie, podszedł do strumyka, spotkał tam spokojnie siedzącego mężczyznę. Był to Anioł Śmierci. Ten odezwał się do niego spokojnym głosem: „Kiedy mi Bóg powiedział, że znajdę cię o tysiąc mil od twego pięknego domu, na tym pustkowiu, zlanego potem, samotnego i padającego z nóg, bardzo się zdziwiłem. Ale ludzie są czasem bardzo dziwni, nie zawsze ich rozumiem”.
M. Eliade, Historia wierzeń i idei religijnych, t. 1 i 2, Pax, Warszawa 1988.

Jednym słowem śmierć nas w końcu i tak „dopadnie”, tylko dlaczego robi to tym najmłodszym?

Po poronieniu, czyli jak traktowani są rodzice po stracie?

Pomimo tego że wzrasta umieralność niemowląt, nie mówi się o pomocy psychologicznej rodzicom zmarłych dzieci. Rodzice, po takiej stracie, czują się niezwykle osamotnieni, pozostawieni samym sobie w najgorszym momencie ich życia. Łzy pogrążonego w żałobie rodzica wywołują u postronnych osób mieszane uczucia współczucia i lęku

– Kiedy mojemu synkowi przestało być serduszko w 20. tygodniu ciąży, wychodząc po bułki do sklepu czułam się, jakby każdy wytykał mnie palcem – to ta, co straciła dziecko, trzeba jej unikać, bo co jeśli się rozpłacze?... Tak samo czułam się, kiedy wróciłam do pracy, wszyscy na mnie patrzyli jak na kogoś z kosmosu… – te słowa usłyszałam od jednej z mam podczas prowadzenia grupy wsparcia dla rodzin po śmierci dzieci poronionych i martwo narodzonych. Każde następne wypowiedzi niewiele się od siebie różniły. Jest to jeden z setek przykładów, jak czują się rodzice po stracie dziecka (Dane rejestrowe Fundacji By Dalej Iść).

Ludzie, chcąc pocieszyć osieroconego rodzica, na ogół stosują nietrafione sformułowania.

Osieroceni słyszą: „Wszystko będzie dobrze!”, choć wiedzą, że to nieprawda; „Czas leczy rany”, mimo że tak się nie dzieje; „Masz jeszcze drugie dziecko” lub „Zawsze możecie postarać się o następne.” – co nie ma znaczenia, bo inne dziecko jest wprawdzie cudownym darem, ale nie zastąpi już nieżyjącego i nie unieważni pamięci o nim czy jego istnienia.

Zobacz też: Co po stracie dziecka powinien zrobić personel medyczny?

Kto najlepiej rozumie rodziców po stracie dziecka?

Ból, jaki towarzyszy rodzicowi po stracie dziecka, jest w stanie zrozumieć tylko ten, kto sam ją przeżył. Ja to rozumiem. Wielokrotnie spotykałam się z osobami, których dzieci wcześnie umarły, a moje własne, bolesne przeżycia związane ze śmiercią córki Nadii, wzmocniły moją empatię i otwartość do współodczuwania bólu.

Czas, jaki był mi wtedy potrzebny na przejście procesu żałoby, oraz bliskość i pomoc otoczenia utwierdziły mnie w pragnieniu pomagania i przekonaniu, które towarzyszy mi od czasu jej śmierci, że to, co robię dla rodziców po stracie dziecka, to wola Nadii. Pomoc osobie po stracie kogoś bliskiego wiąże się głównie z empatycznym słuchaniem i koncentrowaniem się na jego uczuciach związanych z przeżywaniem żałoby. A zatem wsparcie osoby przeżywającej stratę to przede wszystkim obecność i rozmowa, współtowarzyszenie, a nie zmienianie okoliczności, czasami płacz bądź zwykłe milczenie.

Wtedy śmierć przestaje być tematem tabu, zmniejsza się nasz strach przed nią, a my mamy szansę ją „oswoić” i wykorzystać dla własnego rozwoju. Dlaczego jednak społeczeństwo tego nie potrafi? To pytanie dla mnie osobiście pozostanie bez odpowiedzi.

Zobacz też: Poronienie lub martwy poród – czego potrzebują rodzice po stracie?

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem!