Jeśli jednym z twoich najbliższych przyjaciół jest MP3, a ulubiony sposób na spędzanie sobotnich nocy to szaleństwach w klubach i dyskotekach, twój słuch jest poważnie zagrożony.

WIDEO

player placeholder

Długoletnie przebywanie w atmosferze wysokich dźwięków powoduje bezpowrotne straty w naszym aparacie słuchowym. Naukowcy alarmują wręcz, że nowoczesny styl życia i natłok dźwięków z otoczenia przygotowują ludzkości prawdziwą bombę głuchoty. W Wielkiej Brytanii, już w tej chwili jeden na pięciu dorosłych ludzi cierpi na słabe do umiarkowanych zaburzenia słyszenia. W Polsce, podczas badań studentów Akademii Muzycznej w Warszawie odkryto, że ponad 30% z nich nie słyszy

dobrze…

Jak głośno to za głośno? Wedle lekarzy maksymalny dopuszczalny dla zdrowia naszego ucha poziom decybeli to 85. Tymczasem dyskoteki i gadżety muzyczne serwują nam dawki często przekraczające 100 dB. Dudnienia, syczenia i dźwięczenia w uszach to mogą być pierwsze objawy zbyt częstego przekraczania norm hałasu. Niestety, bardzo często najpierw przestajemy słyszeć tylko dźwięki wysokie, co nie utrudnia codziennej komunikacji i pozwala „przespać” początki choroby.

Zobacz także:

Czy można się jakoś ustrzec przed klątwą ciszy za kilkanaście lat? Oczywiście, unikanie hałasu jest wskazane, ale nie zawsze możliwe lub pożądane. Dlatego kiedy możemy, rezygnujmy chociaż z słuchawek na rzecz otwartego radia czy głośników. Starajmy się nie słuchać muzyki na pełen regulator – każde obniżenie głośności to już wielka ulga dla naszych uszu. Poza tym, specjaliści zalecają… zatyczki. Jakkolwiek zabawnie lub odstręczająco to może brzmieć, w rzeczywistości bardzo wielu didżejów i muzyków rzeczywiście stosuje taką ochronę słuchu. Wbrew pozorom nie utrudniają one czerpania przyjemności z muzyki, a pozwalają przedłużyć tą przyjemną perspektywę aż do późnej starości.

Ponadto, warto dodać, że poza bezpośrednimi fizycznymi konsekwencjami przedawkowania decybeli, hałas na co dzień powoduje też zmęczenie, gorszą wydajność pracy i nauki, trudności w skupieniu uwagi, zaburzenia orientacji, drażliwość, podwyższenie ciśnienia krwi, bóle i zawroty głowy. To chyba wystarczające argumenty, aby zafundować uszom codzienny cichy relaks i pójść na spacer do lasu czy nad morze!

Agata Chabierska