Od tysięcy lat muzyka towarzyszy szczęśliwym wydarzeniom w życiu człowieka. Współczesna nauka dowodzi, że muzyka może uwalniać od stresu, obniżać ciśnienie krwi i pomagać w opanowaniu bólu. Wartość kulturalna i rozrywkowa muzyki nie budzi wątpliwości i nic dziwnego, że kiedy Pavarotti wkracza na scenę, publiczność słucha jak urzeczona.

WIDEO

player placeholder

Muzyka jest jednak czymś więcej niż tylko rozrywką. Starożytni Egipcjanie używali tego samego hieroglifu dla określenia muzyki i dobrego samopoczucia, a w VI wieku przed naszą erą grecki lekarz i filozof Pitagoras przepisywał muzykę jako środek uzdrawiający.
Dzisiaj także wielu z nas traktuje muzykę jako sposób na rozładowanie stresu: przełączamy się na stację nadającą muzykę klasyczną na długiej trasie samochodem albo wybieramy relak

wedwoje18717-7d70a2b
sujący jazz po gorączkowym dniu pracy. Jest to sposób na odnowienie sił i wsłuchanie się we własne uczucia. Jednocześnie badania wykazują, że głośna muzyka rockowa wywołuje agresję, podczas gdy słuchanie Mozarta może podnieść iloraz inteligencji aż o 10 punktów.

Jeszcze przed narodzeniem dostrajamy się do rytmu bicia matczynego serca i do tonu jej głosu. Płód posiada zdolność słyszenia od 12 tygodnia życia i może „kopać” lub uspokajać się, w zależności od rodzaju granej przy nim muzyki.

Zobacz także:

Również lekarze zaczynają sobie uświadamiać, że muzyka może pomóc uwolnić się od bólu głowy i uczucia osamotnienia w chorobie. W Wielkiej Brytanii w różnych placówkach medycznych odbywa się rocznie ponad 3000 koncertów, gdyż zaobserwowano, że muzyka na żywo pozwala słuchaczowi przekroczyć granicę biernego słuchania i aktywnie uczestniczyć w koncercie. Pacjenci po wylewie, a także starsi wiekiem pod wpływem muzyki łatwiej pokonywali trudności w mówieniu. Zdarzały się przypadki, że osoby, które wcześniej w ogóle nie mogły mówić, przyłączały się do śpiewu, a nawet zaczynały rozmawiać z muzykami.

Muzyka jest również stosowana w bardziej bezpośredni sposób – do pokonywania wad wymowy. Na przykład osoby jąkające się stwierdzają, że słowa, których normalnie nie są w stanie wymówić, mogą z łatwością wyśpiewać.
Zostało udowodnione, że muzyka oddziałuje na tę część mózgu, która przyjmuje informacje od naszych zmysłów. To wpływa na rozwój wyobraźni, intelektu i zdolności zapamiętywania.
Muzyka wpływa także na autonomiczny układ nerwowy, który kontroluje czynności nieświadome, jak na przykład oddychanie. Pacjenci z chorobą wieńcową poddawani muzykoterapii mieli lepszą częstość akcji serca, prawidłową temperaturę i mniej komplikacji. Pacjenci po zabiegu chirurgicznym, włączeni do seansów terapii muzycznej, wykazywali niższe ciśnienie krwi i bardziej unormowaną akcję serca. Kiedy słuchamy muzyki, ograniczeniu ulega uwalnianie hormonów stresu, a wzrasta uwalnianie do krwi naturalnych środków przeciwbólowych organizmu – endorfin.
Dzięki temu pacjenci „leczeni” muzyką potrzebują mniej leków przeciwbólowych. Podczas seansu muzykoterapii pacjent i terapeuta razem słuchają, grają lub śpiewają, odpowiadając sobie nawzajem, tworząc własny sposób porozumiewania się. Nie trzeba mieć dobrego słuchu ani zdolności muzycznych, aby odnieść korzyści z terapii muzyką, a także terapeuta nie „uczy” muzyki.
Pacjenci są po prostu zachęcani do eksperymentowania poprzez używanie różnorodnych instrumentów do wyrażenia własnych uczuć.
Wiadomo, że muzykoterapia przynosi korzyści osobom z różnym natężeniem problemów zdrowotnych: od krótkotrwałych i przejściowych do tych związanych z procesem starzenia i chorobami chronicznymi.
Francuski specjalista, profesor Alfred Tomatis, opracował terapię muzyczną, która skutecznie pomaga w uczeniu się nowych języków, leczeniu wad wymowy, uwalnianiu od niepokojów i depresji oraz uspokajaniu nadpobudliwych dzieci. Kobiety stosujące tę metodę w czasie ciąży twierdziły, że poród trwał krócej i był mniej bolesny. Metoda ta polega na słuchaniu muzyki Mozarta za pośrednictwem „elektronicznego ucha”, które filtruje i przekształca częstotliwości dźwięków, pobudzając lub wyciszając poszczególne części mózgu. Na przykład osobom będącym w depresji odtwarza się muzykę, podkreślając sekwencje stymulujące wydzielanie endorfin. Jedną ze znanych osób, które poddały się terapii muzyką Tomatisa jest francuski aktor Gerard Depardieu. Wyleczyła go ona z dokuczliwej wady wymowy.
Kliniki Tomatisa istnieją już w całej Europie. Niestety nie ma jeszcze żadnej w Polsce. Musicie więc radzić sobie same, ale coraz częściej słyszy się o muzykologach zainteresowanych tego typu działalnością.
Dla mnie muzyka ma ogromne znaczenie. Słucham jej wszędzie: w domu, w pracy, w samochodzie. Jest dla mnie dodatkowym źródłem energii i inspiracją – przenosi mnie w inny świat i pozwala oderwać się od codzienności.
Wy też spróbujcie. Jeśli brak czasu na co dzień nie pozwala wam słuchać muzyki, to nadchodzące święta są doskonałą okazją. Wypracujcie w sobie nawyk słuchania. Zapewniam, że pomaga. Rano muzyka pobudzająca daje niezbędną energię i entuzjazm na cały dzień, a muzyka wyciszająca wieczorem pozwala zapomnieć o kłopotach i przynosi spokojny sen.

Krzysztof Jankowski
www.harmoniazycia.pl