Zmiana czasu z letniego na zimowy nadchodzi wielkimi krokami. Już w nocy z 24 na 25 października przesuniemy zegarki o godzinę do przodu, dni staną się coraz krótsze, a my znów będziemy musieli przyzwyczaić się do rozregulowania swojego rytmu dobowego. Co prawda to tylko godzina, więc nie ma mowy o wielkich jet lagach, ale mimo wszystko te 60 minut wciąż nie pozostaje bez znaczenia dla naszego organizmu – szczególnie jeżeli jesteśmy kobietami. Bo okazuje się, że to właśnie panie o wiele mocniej odczuwają zmianę czasu niż mężczyźni, co wynika z badań przeprowadzonych jakiś czas temu przez niemiecki instytut badań opinii publicznej Forsa.

WIDEO…

player placeholder

Ranne ptaszki kontra sowy – kobiety mają pod górkę ze zmianą czasu

Podczas wspomnianego przeze mnie badania ponad 60 procent ankietowanych kobiet przyznało, że odczuwa fizyczne dolegliwości związane ze zmianą czasu. Symptomy to przede wszystkim problemy ze snem, bóle głowy, zmęczenie oraz słabsza kondycja, rozdrażnienie i wybuchy gniewu. Znaczna część zgłaszała też problemy z koncentracją. W przypadku mężczyzn podobne objawy zgłaszało tylko 42 procent badanych. Z czego może wynikać tak duża proporcja pomiędzy obiema płciami? 

Kobiecy zegar biologiczny jest zupełnie inaczej ustawiony niż zegar biologiczny mężczyzn. Już naturalnie nasz wewnętrzny rytm dnia jest krótszy aż o 13 minut. Jest to związane z zawartością melatoniny i temperaturą ciała. To też sprawia, że kobiety częściej są chronotypem porannym – więcej wśród nas rannych ptaszków niż sów. 

Zobacz także:

Z kolei w amerykańskich badaniach przeprowadzonych w 2024 r. widzimy wyraźnie, że kobiety są znacznie bardziej podatne na niedobór snu oraz rozregulowanie rytmu dobowego. W związku z tym zmiana czasu może być dodatkowym obciążeniem organizmu, który już ma często problem z systematycznością. 

Właśnie dlatego zmiana czasu o godzinę do tyłu sprawia, że możemy być o wiele bardziej zmęczone o poranku niż panowie. Dla nich to przesunięcie zaledwie o godzinę. Dla nas to jeszcze mocniejsze przesunięcie tego, co jest już przesunięte naturalnie. A ja mam dobry przykład, który to obrazuje – z własnego życia. 

Jet lag to dobry sprawdzian

Muszę przyznać, że osobiście zauważyłam różnice dotyczące odczuwania symptomów związanych z przesunięciem zegarków. Choć coroczna zmiana czasu jest czymś, do czego zdążyłam przywyknąć i nie dostrzegam już tego, w jaki sposób wpływa na mój organizm, wiem, że w przeciwieństwie do mojego męża, to ja bywam bardziej zmęczona i rozdrażniona w tym okresie. A dokładnie różnice w funkcjonowaniu naszych organizmów pokazała większa zmiana czasu podczas podróży.

We wrześniu odbyliśmy daleką podróż, podczas której nasz organizm musiał przyzwyczaić się do 6-godzinnej zmiany czasu. Piszę to, bo jest to doskonały przykład tego, jak organizm kobiecy i męski dostosowują się do zmiany rytmu dobowego. O ile mój mąż odczuwał zmianę czasu dopiero po powrocie do domu, co było związane przede wszystkim z sennością, o tyle w moim przypadku wyglądało to zupełnie inaczej. Senność towarzyszyła mi po pierwszej zmianie czasu, gdy lecieliśmy na wakacje. Po powrocie do domu długo nie mogłam poradzić sobie z dojściem do siebie. Senność to jedno, ale do tego doszło osłabienie organizmu i rozdrażnienie, a także… przemęczenie i chęć ciągłego siedzenia na kanapie. 

Zmiana czasu zatem też nie pozostaje obojętna dla naszego organizmu. Może nie na taką skalę, ale osoby wrażliwsze na zmiany rytmu dobowego lub pogody mogą czuć się o wiele gorzej. Nawet psychicznie. I szczególnie mocno odczuwamy to przy zmianie czasu z letniego na zimowy, która z założenia jest o wiele trudniejsza ze względu na skrócenie dnia oraz zmianę pogody na gorszą.

Kiedy jesienna chandra staje się jeszcze bardziej uciążliwa

Nie od dziś wiadomo, że zmiana czasu ma wpływ przede wszystkim na nasze samopoczucie psychiczne. Okres jesienno-zimowy jest ciemny, ponury, wystarczająco dołujący na co dzień. A gdy dochodzi do tego zmiana czasu wymagająca od naszego organizmu dostosowywania się i powodująca, że dzień staje się jeszcze krótszy, jesteśmy na przegranej pozycji. 

Rozdrażnienie, wahania nastroju, brak ochoty na cokolwiek – zrzucamy to na jesienną chandrę, co na pewno w dużej mierze ma znacznie, ale zmiana czasu też dość mocno na to oddziałuje. Nasz rytm dobowy jest bowiem mocno dominowany przez światło, a im mniejsze jego natężenie, tym trudniej nam prawidłowo funkcjonować.

To kiedy zniosą tę zmianę czasu?

Wciąż czekam na moment, kiedy usłyszymy, że w końcu zmiana czasu będzie pieśnią przeszłości. Referendum unijne związane ze zmianą czasu miało miejsce w 2018 roku – 8 lat temu. Wówczas wzięło w nim udział ok. 4,6 mln ludzi z wszystkich krajów członkowskich. Aż 84% z nich opowiedziało się za zniesieniem zmiany czasu. Ustawa utknęła jednak w Radzie Unii Europejskiej. Bo przedstawiciele krajów członkowskich nie mogą się zdecydować… który czas ma obowiązywać na stałe we wszystkich państwach Unii – letni czy zimowy?

Ten jakże trudny do rozwikłania problem sprawia, że wciąż musimy zmagać się z uciążliwą zmianą czasu. I ponownie przestawimy zegarki pod koniec października, sprawiając, że dzień stanie się jeszcze krótszy, nasz organizm przemęczony, a ludzie dookoła rozdrażnieni i smutni – jakby jesienne szarości nie były wystarczająco przygnębiające. 


Czytaj także: