Reklama

Żyjemy dłużej niż kiedykolwiek wcześniej, ale czy równie długo cieszymy się zdrowiem, energią i dobrą jakością życia? Właśnie na to pytanie próbuje odpowiedzieć coraz popularniejsza koncepcja longevity. Choć wielu osobom kojarzy się przede wszystkim z walką ze zmarszczkami i spowalnianiem procesów starzenia, w rzeczywistości jest znacznie szerszym podejściem do zdrowia. Obejmuje sen, aktywność fizyczną, radzenie sobie ze stresem, profilaktykę, świadomą pielęgnację i budowanie codziennych nawyków, które mają pozwolić nam jak najdłużej zachować sprawność – zarówno fizyczną, jak i psychiczną. O tym, dlaczego nie istnieją drogi na skróty, jaką rolę odgrywa w tym wszystkim skóra i dlaczego czasem największym krokiem ku zdrowiu jest nauczenie się odpuszczania, rozmawiam z dr Agnes Frankel.

Longevity to nie tylko młoda skóra

Sylwia Przygoda: Może zacznijmy od samego początku: czym właściwie jest longevity. To słowo brzmi strasznie tajemniczo.

Dr Agnes Frankel: Longevity to pojęcie, które przenika się z anti-agingiem czy medycyną regeneracyjną. Mają one wspólne sedno i bazę, a samo podejście longevity znane jest od tysięcy lat. Tak naprawdę wiemy już o starożytnym Egipicie, że taki sposób na funkcjonowanie był obecny. Wiemy o Platonie, którzy przecież mówił, że umiar i holistyczne podejście są ważne. A w starożytnych Chinach lekarz dostawał opłatę za to, że pacjent był zdrowy. I to jest podejście longevity, do którego cudownie by było wrócić. Bo generalnie chodzi o to, że my, jako ludzie, chcemy długo żyć w homeostazie, czyli w zdrowiu i równowadze.

Patrząc z naukowego punktu widzenia, nasze życie się wydłuża, natomiast jakość życia jest dalej niska. Mamy osoby w wieku senioralnym, które są bardzo chore, nie potrafią powiedzieć, jak się nazywają, nie wstają z łóżka. I w longevity chcemy właśnie temu przeciwdziałać. Chcemy doprowadzić do tego, aby długości życia towarzyszyła jego jakość. Spójrzmy na Davida Attenborough, ma sto lat i wygląda cudownie, kognitywnie ma wspaniały mózg, chodzi sam, może zrobić wszystko wokół siebie. I do tego powinniśmy dążyć w rytmie longevity. Ale żeby do tego dojść, potrzebujemy nauczyć się wykonywać codzienne rytuały.

Czyli to jest takie pojęcie, które może obejmować wiele aspektów?

To jest taka układanka. To zarówno spojrzenie na życie, ale także na to, jak o siebie dbamy. Podstawą longevity jest rytm dnia i dbanie o sen. To bardzo ważne, aby zwracać uwagę na to, aby w trakcie snu przechodzić fazę REM. Obecnie do pilnowania tego mamy sporo narzędzi, które są właśnie w duchu longevity. A dlaczego to takie ważne? Bo dzisiaj wiemy, że podczas snu się regenerujemy, a kiedy ma on słabą jakość, zaburza to funkcje kognitywne. Chce nam się bardziej jeść, przez co szybciej tyjemy, mamy stany depresyjne, lękowe, a to tylko niektóre z negatywnych skutków. Podczas snu regeneruje się też nasza skóra.

Jak możemy zadbać o swój sen?

Bardzo ważne jest dbanie o rytm senny. Zaburza go światło niebieskie, a właśnie scrollowanie na telefonie jest jedną z naszych bolączek. Mamy dostępne okulary wyciszające światło niebieskie, są różne folie, które można nakleić na ekran. Też edukuję moich pacjentów, aby obniżać jasność do 10%. I już tutaj mamy początek rytmu longevity: sen jest najważniejszą podstawą. Wiemy, że bez snu po 3-4 dniach nawet ludzie zdrowi stają się bardziej depresyjni i lękowi. Jedna noc bez snu pokutuje w organizmie przez kolejne dwa tygodnie.

Stres jako zmora XXI wieku

Sen jest na pewno bardzo ważny, ale pewnie istnieją jeszcze inne rzeczy, o które warto dbać.

Kolejna wielka część longevity to aktywność fizyczna. Zmorą XXI wieku i prawdopodobnie XXII jest brak ruchu, ale też stres. Nasz organizm nie potrafi sobie przetworzyć, że teraz stres odczuwamy nie tylko w sytuacjach zagrożenia życia, ale też przez spóźnienie do pracy, rozmowę czy nasz wygląd. W każdej z tych sytuacji nasze ciało odczuwa go identycznie. A przewlekły stres to antyteza longevity.

Nauczenie się funkcjonowania w stresie to jest ogromna praca. Część osób będzie potrzebować w tym pomocy psychiatrycznej. Wiele rzeczy jako społeczeństwo musimy przepracować, bo tu w grę wchodzą także choroby, jak depresja, lęki czy wypalenie zawodowe. Ale trzeba tu pamiętać, że duża część jest też zależna od nas i od naszej pracy. Longevity nikt za nas nie odwali. Możemy dostać narzędzia, ale trzeba zrozumieć, że sami jesteśmy najważniejszą osobą, o którą powinniśmy zadbać.

Proszę zobaczyć, jak ważnym faktorem jest stres. Nawet myśląc typowo o skórze i wyglądzie. Stres odcina w naszym organizmie wszystko, co nie jest potrzebne do ucieczki. Dlatego wypadają nam włosy, odczuwamy brak apetytu albo odwrotnie, zaczynamy się objadać kompulsywnie. Układy w naszym ciele przestają dobrze funckjonować, zaczynają się pojawiać choroby autoimmunologiczne, które stres triggeruje.

W longevity liczy się bardzo dużo szczegółów.

Nawet tak banalna rzecz, jak nauczenie się oddechu jest istotna. W dzisiejszych czasach nie potrafimy głęboko oddychać, a to takie ważne. Oddech reguluje HRV (zmienna liczba milisekund między poszczególnymi uderzeniami serca, przyp. red.), które w longevity jest niesamowicie istotne. W sytuacjach stresowych zdarza nam się nawet wstrzymać oddech. Sami sobie wtedy gotujemy szybsze choroby wieloukładowe.

Rola aktywności fizycznej i wieku w longevity

Wróćmy jeszcze na chwilę do aktywności fizycznej. Dużo mówi się o tym, że sport to zdrowie, ma również wpływ na odczuwanie stresu, prawda?

Sport to prewencja. Aktywność fizyczna 2-3 razy w tygodniu powoduje piękną regenerację organizmu, pomaga zwalczyć stres, dobrze natlenia organizm, poprawia się wydzielanie hormonów: kortyzol zaczyna opadać, a za to wzrastają endorfiny. Zaczynamy czuć się dobrze.

Nie oznacza to, że musimy uprawiać codziennie maraton. Wystarczy to, co lubimy robić: taniec, delikatne rozciąganie, nawet spacery. Musimy pamiętać, że ruch nie powinien być kolejnym generatorem stresu i zmuszania się do czegoś. Aby działać w rytmie longevity, powinien nam on sprawiać przyjemność.

Jeśli stresowo uprawiamy sport, to wpadamy w błędne koło. Nasz organizm myśli, że nie wiadomo co się wydarzy, a przez to nie możemy spalić tłuszczu trzewnego.

Dodatkowo aktywność fizyczna wpływa również na zagęszczenie skóry. I tutaj mówimy już w longevity o aspekcie beauty.

Sport jest także ważny dla kobiet w okresie menopauzalnym i po nim. Tkanka mięśniowa u młodszych kobiet tworzy się sama, natomiast u dojrzałych kobiet zamiast tego zaczyna tworzyć się tkanka tłuszczowa. Dlatego tak wiele z nas mówi o tym, że kiedyś była szczupła, a wraz z wiekiem, chociaż nic nie zmieniły w rutynie, ich figura nie jest taka, jak kiedyś.

W ogóle wydaje się, że w longevity wiek odgrywa ważną rolę.

Płynne dopasowanie się do rytmu, w jakim jesteśmy, jest bardzo ważne. Czy akurat jesteśmy młodymi mamami, czy kobietami po 20. roku życia, które czasem imprezują, czy jesteśmy w okresie menopauzalnym. Ale nie tylko nasz wiek, również sposób życia i nasza codzienność jest ważna.

Nie ma nic gorszego niż wrzucić się w schemat, że tylko ta dieta czy ta aktywność fizyczna jest odpowiednia. Wszystko musi być miękkie i płynne.

"Geny są ważne, ale nas nie definiują"

Trafiłam też na taką informację, że za 50-55% tego, jak się starzejemy i jak długo będziemy żyć odpowiadają geny. Pozostałe 45-50% zależy od nas i tego, co robimy.

Tak, geny są ważne, ale nas nie definiują. Możemy mieć w genach cukrzycę albo łuszczycę, ale będą one potrzebować triggeru, aby się aktywowały. Dlatego można przejść przez życie i nie mieć cukrzycy, jeśli będziemy się “dobrze prowadzić”. Ważne jest to, żebyśmy wiedziały, co mamy w genach, żeby, właśnie w duchu longevity, móc działać prewencyjnie.

Prewencja zresztą jest jednym z najważniejszych aspektów longevity. Spójrzmy na prosty przykład: promieniowanie ultrafioletowe. Nie dość, że zaostrza większość dermatoz i powoduje opaleniznę, która jest takim krzykiem skóry przed słońcem, to jeszcze przyspiesza aging, no i oczywiście istnieją nowotwory skóry. Wiedząc to, możemy zastosować środki, które pozwolą nam uniknąć tego wszystkiego. Zastosujmy krem z filtrem, ubierzmy czapkę, okulary przeciwsłoneczne.

Skóra jest w tym wszystkim bardzo ważna. Zdrowa skóra to piękna skóra. Jest ona jak lustro tego, co dzieje się wewnątrz. Skóra i odśrodkowy układ nerwowy, nasz mózg, to są naczynia połączone. To znaczy, że jeżeli mamy stan zapalny albo jest nam źle psychicznie, to na cerze to od razu widać. To jest bardzo ważny aspekt psychodermatologii. Jakie to jest niezwykłe, że skóra może mieć nerwicę i że to wszystko jest połączone. Te wszystkie rzeczy się przenikają, więc w duchu longevity musimy myśleć holistycznie i całościowo.

Prawda. Czasem wystarczy, że zjemy za dużo czekolady i skóra od razu pokazuje, że coś jest nie w porządku.

Albo jak się zestresujemy. Stres też powoduje trądzik. Żyjemy w mieście, gdzie są zanieczyszczenia. Z badań wiemy, że jeżeli połączymy je z promieniowaniem ultrafioletowym, to ono jeszcze bardziej negatywnie wpływa na skórę. Zdając sobie z tego sprawę, można przygotować do tego skórę, np. zastosować serum z antyoksydantami.

Dużo z nas podróżuje, a w longevity wiemy, że podróżowanie np. samolotem przyspiesza aging 2 do 4 razy. Nie mówiąc o tym, że jak siedzimy przy oknie, to promieniowanie ultrafioletowe jeszcze mocniej wpływa na skórę.

Longevity to również dbanie o cerę, to nie jest czekanie na to, co się wydarzy. W środowisku medycznym mówi się również o tym, jak ważne jest dbanie o naszą planetę. Wszystko z czegoś wynika. Przecież dla zdrowia ważne jest, żeby powietrze było czyste, żeby woda była czysta. Musimy tutaj myśleć holistycznie.

A co w takim razie z suplementacją?

Możemy mówić o optymalnej suplementacji w duchu longevity. Chociażby omega-3, które działa przeciwzapalnie, a w odpowiedniej dawce ma działanie bardzo podobne do fluoksytyny. Istotne jest dostarczanie kwasów nienasyconych i tłuszczowych, jak olej lniany. To powinna być podstawa, każdy z nas powinien to robić, bo na skórę działa wspaniale, na włosy. Niedobory witaminy D również wpływają na wiele funkcji. Chce nam się bardziej jeść, że czujemy się gorzej.

Ale to wszystko możemy zobaczyć tylko, jak zrobimy badania. Musimy pamiętać o normach, bo bardzo dużo osób przesadza i suplementuje na własną rękę, a to też powoduje wiele szkód. Nigdy żadna skrajność nie jest dobra. W longevity powinniśmy mieć taki piękny umiar po środku.

Zauważyłam jedną bardzo ważną rzecz. W naszej rozmowie mówimy o zdrowej skórze, o energii, o zdrowiu, a nie mówimy nic o oznakach starzenia, o zmarszczkach. Mam wrażenie, że wiele kobiet skupia się przede wszystkim na tym wizualnym aspekcie. Czy to też jest słuszny powód, aby zainteresować się longevity, czy jednak najpierw powinno się przestawić swój mindset, że tu chodzi o zdrowie?

To jest bardzo trudne pytanie, bo każdy z nas ma wolną wolę i to też czyni nas pięknymi. Każdy z nas też się uczy. Najważniejsze w moim odczuciu jest to, żebyśmy my, jako ludzie, się inspirowali. I żeby te informacje, co to naprawdę znaczy longevity, były dostępne. Często od kobiet słyszę: “jestem zagubiona, jedni mówią to, drudzy to, ja naprawdę nie wiem, co mam zrobić”. Za dużo jest chaosu.

W longevity najważniejsze są baby steps

Nawet, jak ja się przygotowywałam do poruszenia tematu longevity, to trafiłam na strasznie dużo informacji. Mamy aktywność fizyczną, mamy dbanie o sen, o dietę, o psychikę. Można się pogubić.

Baby steps. Jak zmienimy nawet ten jeden procent w naszym nastawieniu czy życiu, to na przestrzeni nawet pół roku to będzie niesamowita zmiana. Zauważyłam u kobiet, że często jak nie zrobimy np. godzinnego treningu, to świat się zawalił i lepiej w ogóle go nie robić. Nie, zróbmy nawet te pięć przysiadów czy trzy skłony w drodze do toalety. Postawmy sobie butelkę wody blisko.

Trzeba wybrać jedną rzecz, na której nam zależy. Podejście “wszystko albo nic” nigdy nie działa. To zawsze się kończy tak, że jesteśmy zniesmaczone, zmęczone. To jest też dla nas wielka nauka, że trzeba dać sobie luz. Jesteśmy jakie jesteśmy, nie jesteśmy idealne i nie zamierzamy być idealne. Zamierzamy być zdrowe na tyle, na ile możemy być zdrowe i cieszyć się życiem. Robić małe kroczki, które nas do tego przybliżą. I dla każdego ten mały kroczek to będzie coś innego, ale ważne, żeby zacząć.

Właśnie. Żyjemy w kulturze “wszystko albo nic”. Jeśli nie jest idealnie, to nie ma to wartości. Nie doceniamy w sobie tego, że robimy jakiś mały krok.

Dokładnie. Ważne jest także to, aby się nie porównywać. To jest kolejna rzecz. Fakt, to wszystko wydaje się duże, ta suplementacja, hormony, nie da się tu czegoś pominąć. Ale największy błąd, który my, kobiety, popełniamy, to fakt, że chcemy być perfekcyjne.

Spójrzmy na mężczyzn, którzy mają o wiele lepszą zdolność do odpuszczania. My chcemy być perfekcyjną mamą, żoną, kochanką, przyjaciółką, być świetne w pracy, móc mieć czas dla siebie. Nie da się być wszystkim. Musimy się nauczyć sobie odpuszczać.

To odpuszczanie też wymaga czasu i nie jest wcale proste, ale jest też elementem longevity. Musimy wrócić do balansu, ale nie da się go uzyskać raz na zawsze. My się zmieniamy, wchodzimy w różne etapy życia i dlatego musimy ciągle go odnajdywać. To podstawa wszystkiego, również pięknej skóry.

Najgorsze, co możemy zrobić, to się upodabniać do kogoś. W longevity nie ma drogi na skróty. Medycyna daje nam dużo możliwości, ale my chcemy poprawić quality of life, a nie tylko długość życia. Dużo możemy zrobić sami, ale zapytajmy naszego lekarza, nie ingerujmy w swoje ciało samodzielnie.

Wiele kobiet lubi iść na skróty. Nie zapobiegać, tylko “łatać” to, co się już wydarzyło. Przy pierwszej zmarszczce wybiorą pójście do gabinetu i podanie wypełniacza, a nie pomyślą o tym, jak sprawić, żeby stan skóry się nie pogarszał.

Dlatego ważna jest praca u podstaw. W mojej pracy dbam o skin quality, gdzie bazą jest skóra i anti-aging, ale też zabiegi regeneracyjne. Dbanie o to, aby skóra jako tkanka lepiej funkcjonowała, a dzięki temu lepiej wyglądała.

Cieszy mnie, że coraz więcej lekarzy patrzy holistycznie. Skóra też wymaga uwagi, żeby kobiety wiedziały, co z czego wynika. Kiedy poznajemy pacjentkę naprawdę dobrze i to, w jakim jest miejscu, łatwiej nam podejmować dobre decyzje. Ważne jest, żeby kobiety miały dostęp do rzetelnej wiedzy.

To jest ważne, bo żyjemy też w świecie, w którym ciągle odczuwamy presję, ale nie presję zdrowia, tylko wyglądu. Kobiety często nie rozumieją, że dbają o siebie dla siebie, a nie po to, żeby się podobać.

My kiedyś nie miałyśmy praw, to się zmieniło w ostatnim stuleciu. Byłyśmy bardzo zależne od facetów i musiałyśmy kombinować, jak uzyskać względy, żeby się ustawić w hierarchii. Teraz kobiety stanowią same o sobie, możemy zdobywać świat. Ale nie musimy go zdobywać tym, jak wyglądamy. Możemy osiągnąć, co chcemy, ale musimy sobie dać odetchnąć i powiedzieć: to jest moje życie, moje decyzje, nie muszę być od nikogo zależna.

Tak patrząc na to wszystko, longevity jest też nauką odpuszczania sobie.

Mam wrażenie, że przede wszystkim. Nauką wzięcia oddechu i zatrzymania, skupienia na sobie, ale w takim aspekcie, żeby siebie poznać. Bardzo dużo kobiet nie potrafi być ze sobą i ze sobą rozmawiać. Potrzebują bodźców. A relacja nas ze sobą i z naszą skórą, jest najdłuższa w życiu, to cała droga. A trzeba pamiętać, że zarówno siebie, jak i skórę, mamy jedną.

A gdyby miała pani dać jedną radę, od czego zacząć przygodę z longevity, to jaka by ona była?

Żeby zacząć w prosty sposób, warto zadbać o taki GPS i drogowskaz dla siebie. Dlatego najlepiej pójść do lekarza, który zrobi nam badania, od morfologii począwszy, aż po hormony. Wiadomo, nie leczymy wyników badań, tylko osobę. Dlatego ważne są także takie aspekty, jak styl życia, gdzie dana osoba mieszka, na jakim jest etapie, jak sypia, jak wygląda aktywność fizyczna. Ważne jest też, aby taki lekarz poznał całe tło pacjenta, również historię chorób w rodzinie. Powinno tutaj paść pytanie, czy na coś choruje, jakie bierze leki, czy i co suplementuje.

Zdobywając taką wiedzę o sobie, będziemy wiedzieć, gdzie jest dla nas praca do wykonania i od czego trzeba zacząć.


Czytaj także:


Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem!
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...